Na planetę Terminus przybywa delegat królestwa Anacreon – Anselm haut Rodric. Tłumaczy pokojowym naukowcom, że czasy są niebezpieczne i sąsiednia potęga Smyrno stwarza zagrożenie i grozi to jej militarną interwencją na Terminusie.
Gdy szefowie Terminusa wyrażają brak zainteresowania – nalega, że NIEBEZPIECZEŃSTWO jest poważne i bliskie. Na pojawiające się w końcu pytanie ze strony Terminus: jak temu zaradzić, przedstawiciel Anacreon informuje, że jego państwo zbuduje bazę militarną na Terminus, bo Terminus nie jest w stanie sam się obronić na wypadek agresji Smyrno.
Oczywiście – uzupełnia oferujący „ochronę” – pozostanie kwestia rozliczeń, bo przecież za ochronę należy się wynagrodzenie.
W gangsterskiej książce, mafia przychodzi do właściciela lokalu i oferuje „ochronę”. Oczywiście, za ochronę należy się wynagrodzenie. Z tym, że… mafia wywiązywała się z przyjętych obowiązków. Natomiast bycie pod „ochroną” nie zawsze musi być tym, czym się wydaje, choć czasem może.