Wygrał Eric Lu. No i dobrze. Jemu gratulować. Pozostałym – w tym Gruzinowi – gratulować. Tych, których się polubiło – słuchać i się ich wykonaniami cieszyć. Z konkursu Chopinowskiego być dumnym!
Bo to najwspanialszy, najlepszy i najbardziej prestiżowy konkurs pianistyczny na tej planecie.
Moimi ulubieńcami pozostają Vincent, Kevin i William. Ale przesłucham Erica raz jeszcze. Może coś do mnie dotrze, a może zupełnie nic. Czy to jest powód do „frustracji”, które chcą w nas budzić szarzy macherzy od naszych emocji i dusz? Nie.
Niech żyje muzyka!