0/0/0/0 Planuję post do 12:00. Ale mam pietra. Bo co, jak nie wyjdzie? Jak nie dam rady. To nie są żarty. Niby czas sam biegnie i jak nic nie robić, to on sobie płynie, chociaż biegnie, bo on tak ma, że jakoś tak na raz, i biegnie i płynie, to nie wiem. W każdym bądź razie chyba porwę się na taki 1 godzinny post. Niby szaleństwo, ale kto wie. Może się uda. Choćby niechcący. Bo czasem tak jest, że nie udaje się jak coś chcemy i się staramy, to może się uda jak się człowiek za bardzo starał ani napinał nie będzie. Ani planował, ani dyscyplinował, ani pilnował, tylko tak jakoś, zapomni się w życiu,w dniu, w godzinie, w życiu, i po prostu będzie. Ale co będzie? – zapytacie. – Ale skąd ja mam wiedzieć. Czy wszystko trzeba mówić? Wyjaśniać? Może nie. Może tak. Najważniejsze, to mieć dobry nastrój, dobre zdanie o sobie. Bo to „sobie”, może potrzebować tego dobrego zdania, bo może za często jakieś wymagania, zadania, oceny. Więc to „sobie” wtedy robi się takie wkurzone, albo skurczone, to wcale czy to dobrze? No nie.
Ale dobra, miałem o poście, a to co wyżej, to gdzie tam o poście? Może przeciwnie, właśnie to jest o poście, bo post to jest inaczej niż zazwyczaj. Organizm potrzebuje tego inaczej. W ogóle wszyscy potrzebujemy tego „inaczej”. Tylko za bardzo się stresujemy, wymaganiami, samowymaganiami. Będę dumny jak… Będę dumna jak… A to sobie siedzi tam sobie i słucha tych warunków. A post to powinna być radość. Komórki wreszcie wstają, rozprostowują swoje plecy, przeciągają się, bo skończył się zalew kalorii, słodyczy, tłuszczów, alkoholu. W sumie to nie mają tak wiele przeciw temu zalewowi, ale od tego robi im się ciężko, to jak post, to tak im przestrzenniej.
Oczywiście, że żołądek już się buntuje na samą myśl o warzywkach. Ale niechże się on trochę uspokoi. Odrobina dyskomfortu smakowego nie zaszkodzi.
No wiec przede mną godzina. Dokładnie godzina i 10 minut jeszcze zostało mi tego poszczenie. I to może najładniejszy post jaki miałem. Bo prawie wiem, że skończę. A jakby tak inaczej, to nie wiadomo i istnieje możliwość, że klapa, szlus, kaplica i te inne, mógłbym wymieniać bez końca.
Właściwie, to ten post jest niepoważny. Nie. Nie post Dąbrowskiej tylko ten co tu piszę. Trzeba tak dostojnie i w napięciu. I na serio. A mnie to lotto jakoś. I co poradzę? Nic nie poradzę. Tylko mam nadzieję, że można tak. Pościć. Że można „inaczej”. Że można lżej. Żyć, być, jeść. Zobaczymy. Zostało godzina i 8 minut. Zegar milczy.