1 dniowy post Zbyszka wg Dąbrowskiej #22 – Wpływ postu na psychikę

Udostępnij dalej

1 dniowy post Zbyszka wg Dąbrowskiej #22 – Wpływ postu na psychikę

 

Czy post, zwłaszcza długotrwały, wielodniowy, może wpływać na psychikę? Czy to jedynie kwestia kilogramów, enzymów, składników i fizycznej strony organizmu? A jeśli nie tylko? Jeśli może on wpływać na „całego człowieka”, w tym na jego część mentalną, to jak?

Ale najpierw o przebiegu mojego eksperymentu, czyli jednodniowego postu Zbyszka wg Dąbrowskiej. Jeszcze słowo wyjaśnienia, ten mój post zasadniczo odpowiada diecie/postowi propagowanemu przez dr. Dąbrowską. Różni się tym, że nie zakładam z góry żadnego progu czasowego, że mam oto pościć 10, 14, 20 czy 42 dni. Nie zakładam żadnych parametrów ciała do osiągnięcia. Upraszczam maksymalnie jego warunki i to, co jem. Każdego dnia zaczynam na nowo, obserwując skutki i ewentualnie korygując swój sposób poszczenia. Wczoraj zakończyłem kolejny 22 dzień, tego dość ostrego postu (wyłącznie warzywa z niewielką ilością owoców). Dziś zaczynam 23.

Co jadłem?

Śniadania: Zawsze coś na surowo. Najczęściej tarta marchewka. Czasem plus owoc, czasem kawałek czerwonego grapefruita, jako całe śniadanie. Cały owoc, to za dużo.

Obiady: Zawsze coś na parze lub z piekarnika. Kalafior, brokuł, seler, marchew, cebula, pietruszka, burak. Zawsze też „surówka”: jarmuż, natka pietruszki, papryka, pomidor, ogórek kiszony, ogórek gruntowy, cebula, czosnek. Dodatki: pomidory suszone, jabłko pieczone z cynamonem, czasem owoc.

Kolacje: Najczęściej nie jadłem.

Napoje: Woda w sporych ilościach. Herbata z pokrzywy, mięty i skrzypu. Zakwas buraczany własnej produkcji – najlepsze.

Jak się czułem?

Zdecydowanie powyżej poziomu sprzed postu. Większa odporność na wysiłek, większa jasność umysłu,, stabilniejszy, pozytywny nastrój. Brak głodu. Brak senności.

Zaobserwowałem dwa objawy negatywne. Po pierwsze zjadłem „w gościach” gościnne warzywa i owoce. Ruchy w jelitach trochę mnie po tym przestraszyły, ale minęło i jak jem „swoje” to całkowity spokój. Czymś musiało być pryskane albo co. Niestety od wczoraj, mam drobne i czasami ale jednak, drgania jakichś mięśni. Pewnie niedobór czegoś, będę musiał poczytać, co z tym zrobić.

Jak post wpływa na psychikę?

Wpływ postu na psychikę oceniam jako znaczący albo innymi słowami silny. Swoją opinię formułuję głównie na podstawie własnych doświadczeń, ale i zasięgnięcia języka u osób, które już przepościły i czasem nie jeden raz.

Jest to zazwyczaj całkowicie pomijany aspekt postu, tymczasem jego rola – myślę – nie jest mniejsza od zmian wyglądu i wagi ciała. Co się dzieje z człowiekiem, gdy pości i jakie są następstwa?

Pierwszy okres postu jest generalnie okresem szoku. Pierwsze trzy dni, dla mnie aż sześć, to droga przez mękę, czasem cierpienie, poczucie, że znany nam grunt, usuwa się spod nóg. Trudne doświadczenia fizyczne miały dla mnie ciekawy skutek psychiczny.

Po pierwsze nie bardzo mogłem myśleć. W związku z tym, w miejsce stałego kociokwiku myśli, pojawiła się… cisza. Duże przestrzenie zupełnej ciszy, pomiędzy momentami, gdy musiałem coś zdecydować, coś zrobić itp. Było to bardzo dziwne. Ani przyjemne, ani nieprzyjemne. Po prostu dziwne.

Po drugie, poddany silnej presji, bo organizm w tym czasie zmienia swój codzienny sposób żywienia się, w naturalny sposób straciłem całkowicie zainteresowanie tym, co nie dotyczy jakoś mnie oraz tych rzeczy i spraw, na które mam jakiś wpływ. Przykład? Przeglądam sobie internet, widzę „Rosja!”, „Kaczyński!”, „Tusk!”, „Brexit!”, „Afera!”. Dawniej? Kliknąłbym. Żeby zobaczyć – co tam. W poście, zwłaszcza w pierwszej fazie, widząc to, czułem się jakbym miał zjeść surowe brokuły – sorry za porównanie – i omijałem te wszystkie tematy. Przecież to wszystko kompletnie mnie nie dotyczy!

Po okresie przejściowym organizm osiąga równowagę i myślenie ponownie pojawia się w głowie z tą samą, a nawet większą jasnością i intensywnością. A jednak pojawia się coś jeszcze. Określiłbym to jako poduszka emocjonalna. Gdy pewne zdarzenia lub sytuacje wpływały wcześniej na mnie silnie negatywnie, teraz to samo doświadczenie owszem – dawało negatywne odczucie, ale tylko do pewnej – że tak powiem – głębokości. To znaczy irytacja lub jakaś pesymistyczna emocja się nie pojawiały, bo w trakcie procesu prowadzącego do jej pojawienia się pojawiała się „poduszka” i kończyło się machnięciem ręki i myślą „nie ważne, idźmy dalej”.

Pierwsze efekty na wadze, radzenie sobie z przeciwnościami w poście (takie występują), są generalnie podbudowujące. Przynoszą, o czym za chwilę, poczucie „sprawstwa”, tego, że coś możemy ze sobą zrobić i to w dobrym kierunku.

W sumie nastrój w trakcie postu oceniam jako lepszy niż przed nim, jakość myślenia jako nieco lepszą. Nie doświadczyłem często opisywanych stanów euforii, tego, że można przenosić góry. Niemniej jednak, doświadczyłem pewnego podniesienia progu wytrwałości, tj. możliwości wykonywania jakiejś pracy psychicznej czy fizycznej przez dłuższy czas, bez poczucia zmęczenia.

Na podstawie swoich doświadczeń i relacji osób doświadczonych w poście, powiem, że post jest dobrym środkiem antydepresyjnym. Generalnie depresja związana jest z poczuciem bezradności, z przekonaniem, że „nic nie możemy zrobić”, że już nie ma dokąd zmierzać. Wielkie i znane postaci uginały się przed ciężarem takich negatywnych emocji, żeby nie daleko szukać nieodżałowany Robin Williams.

Długi i ostry post, pokazuje człowiekowi, że może dużo zmienić, że może w poważny sposób wpływać na swoje ciało i człowiek doświadcza tego wpływu. Jest to nie informacja, którą ktoś komuś przekazuje, ale doświadczenie, które jest „własnością człowieka”. Post w ten sposób, niweluje i usuwa poczucie niemocy i bezradności. Pokazuje człowiekowi – Widzisz? Możesz! Potrafisz. Nie jesteś wyłącznie zależny od tego wszystkiego, co na zewnątrz ciebie.

Post prowadzi do poczucia dowartościowania osoby poszczącej. Znów, nie wynikającego z „technik psychologicznych”, ale z bezpośredniego fizycznego doświadczenia.

Relacje osób, które już pościły powtarzają stwierdzenie, że choć post pozytywnie wpłynął na ciało, to „najwięcej zmienił w głowie” .  Serio, to właśnie piszą osoby, które przepościły wiele dni. Poprawa nastroju, optymizm, uśmiech. Zejście z pola zainteresowania rzeczy i ludzi, którzy wcześniej byli źródłem irytacji. Skupienie się na rzeczach faktycznie istotnych i najważniejszych. Ogląd świata, jako jaśniejszego. Większe zrozumienie i docena dla siebie samego. Zobaczenie rzeczywistości w jej „realnych” a nie zniekształconych – naszą zachłannością – wymiarach.

Szalenie ciekawa była uwagą, jaką dostałem, o św. Hildegardzie z Bingen w kontekście właśnie postu. Otóż święta owa, urodzona blisko tysiąc lat temu, uważała ponoć, że człowiek ma 35 przywar, z których na 29 post wpływa fantastycznie, na 5 nie wpływa, a jedną pogarsza. Ta jedna, którą post może pogarszać to… arogancja! Osoby bowiem, które skutecznie przepościły dłuższy okres, nabierają większej pewności siebie, podnosi się im samoocena (o czym pisałem) i wówczas arogancja może wzrosnąć i zaczną innych traktować jeszcze gorzej.

Klasztor św. Hildegardy w Einbingen – zdjęcie własne

Myślę jednak, że dziś, często mamy do czynienia z problemem przeciwnym. To właśnie zwątpienie w siebie i brak poczucia wartości może ludziom jakoś doskwierać. Wtedy post przywraca równowagę. U św. Hildegardy niechcący byłem. Idąc przez Niemcy w kierunku Francji, szedłem nad Renem na zachód. Nie miałem środków na nocleg komercyjny i nie miałem żadnego innego – stres. Na mapie znalazłem jakiś klasztor. Wznosił się na wzgórzu naprzeciwko Bingen. Gdy tam doszedłem i obejrzałem się, Ren rozlewał się po całej dolinie, jakby jakaś mini powódź. Potem… było trochę nieopisanie.

Więc oprócz zalet fizycznych, post ma pozytywny wpływ na psychikę i mentalność. Dodaje energii, poprawia nastrój i samoocenę, przywraca równowagę. Z czym? Ze wszystkim. Oczywiście… nie dla osób aroganckich hahahaha.


 

Mój post od początku:

dzień 1 {LINK}
dzień 2 {LINK}
dzień 3 {LINK}
dzień 4 {LINK}
dzień 5 {LINK}
dzień 6 {LINK}
dzień 7 {LINK}
dzień 8 {LINK}
dzień 9 {LINK}
dzień 10 {LINK}
dzień 11 {LINK}
dzień 17 {LINK}
dzień 22 {LINK}


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *