Wiara, religia i…

Istnieją trzy źródła religijności: praktyczne, mistyczne oraz  intelektualne.

1. Źródła mistyczne.

W najbardziej prymitywnych i pierwotnych społecznościach ludzkich wydają się istnieć od zawsze jakieś formy wprowadzania się w odmienne stany świadomości. To może być rytmiczny, powtarzany taniec przy pochodniach, który tańczących wprowadza w trans. To mogą być spożywane środki halucynogenne. To mogą być formy medytacji czy innych ćwiczeń. Samotny post, by spotkać „duchy przodków” albo „wielkiego ducha”.

Dość, że praktyki te były powtarzane i trwałe, co świadczyć może o dwóch sprawach: ludzie mają doświadczenia rzeczywistości inne niż te na co dzień, te inne doświadczenia, postrzeganie innej rzeczywistości, są w ich odbiorze nie dość, że koherentne, to jeszcze korzystne z punktu widzenia ich funkcjonowania w rzeczywistości „normalnej”.

W kontekście mistycznym, chodzi zatem o — d o ś w i a d c z e n i e. Owo doświadczenie jest warte rozmaitych praktyk i/lub poświęceń, by je osiągnąć. Samo w sobie nie jest obiektywnie weryfikowalne,  nie wiadomo, czy to po prostu dysfunkcja mózgu, który już to pod wpływem chemikaliów lub w efekcie pewnej praktyki, zmienia swoje funkcjonowanie i daje „doświadczającemu” wrażenia. Czy też faktycznie stan i przeżycia w tym stanie faktycznie obrazują jakąś stronę, formę rzeczywistości innej, istniejącej, „większej”.

Do tego typu mistycznych doświadczeń należy zaliczyć tak zwane NDE (near death experience), które choć nie posiadają rzetelnej w naukowym sensie weryfikacji, wykazują zadziwiające charakterystyki jak sam fakt występowania, spójność wrażeń, dość zagadkowe bogactwo i jasność opisywanych przeżyć przy jednoczesnej, obiektywnie stwierdzanej nieaktywności mózgu (np. Eben Alexander).

Wypada też odróżnić, doświadczenia pod wpływem substancji psychodelicznych od pozostałych. W przestrzeni religijnej te „sprawy” są opisywane jako doświadczenie Boga żywego. Takie doświadczenie miał św. Augustyn z Hippony, mieli je bohaterzy filmu „Powołany”, można często i gęsto napotkać na wyrażane oczekiwania i oferowane sposoby mające właśnie prowadzić do „doświadczenia Boga żywego”. Nie dalej jak wczoraj widziałem na obrzeżu mojego miasta tablice na parkanie reklamujące to właśnie, przez bliżej nieznane „centrum chrześcijańskie”.

Z jednej strony wydaje się, że przestrzeń tych wrażeń może być drogą na manowce (Rupert Sheldrake przestał zażywać psychodeliki i stał się modelowym anglikaninem), z drugiej strony wydają się istnieć w tej przestrzeni doświadczenia odbierane jako fundamentalnie prawdziwe, zmieniające życie ludzi, ich sposób funkcjonowania, tak jakby rzeczywistość dana nam w codziennym zmysłowym doświadczeniu była poznaniem tylko częściowym, dostępem tylko – w pewnym sensie – powierzchownym.

2. Źródła praktyczne.

Człowiek potrzebuje, tysiąca rzeczy, spraw, żeby to, żeby tamto, owamto. Pierwsze te potrzeby ujawniają się w kontakcie z przeciwnościami. Potrzebuje wyzdrowieć, żeby spadł deszcz, bo susza to nie będzie co jeść i tak dalej. Większość potrzeb jest w sanie zaspokoić swoim działaniem, jednak innych już nie. Stąd pojawiają się ofiary, modlitwy i praktyki, za pomocą których można wpłynąć na rzeczywistość tam, gdzie własne działanie nie jest w stanie przynieść potrzebnego rezultatu.

Trzeba zatem złożyć bogom ofiarę i oni w zamian zniszczą naszego wroga, uzdrowią naszego przyjaciela, ześlą urodzaj i tak dalej. Praktyczna potrzeba wpływania na rzeczywistość i bieg rzeczy, prowadzi do odwołania się do sił spoza „naszego świata”, by tym naszym potrzebom, oczekiwaniom, prośbom uczyniły zadość. Po części można kojarzyć tę przestrzeń z magią. Po części z chęcią dominacji nad naturą, poprzez „użycie” sił / bogów, dla swoich celów. Pierwotnym przeznaczeniem Wed (zbieżność słowa weda z wiedza nie jest przypadkowa) było zapisanie informacji, jak prawidłowo składać ofiary by odniosły pożądany rezultat.

3. Źródła intelektualne.

Człowiek w stanie natury musi radzić sobie z rzeczywistością. W tym kontekście odkrywał od początku związki i zależności między obserwowanymi aspektami i zjawiskami rzeczywistości. Owocem tych obserwacji była fundamentalna wiedza i przekonanie o istnieniu związków przyczynowo-skutkowych. Wszystko ma swoją przyczynę. Każde działanie i proces ma swój skutek. Nie stajemy twarzą w twarz po prostu z doświadczanym światem, zbiorem wrażeń, zdarzeń, oddziaływań. Stajemy wobec logicznego systemu powiązanych ze sobą poprzez przyczynowość elementów.

Stąd podstawową postawą człowieka warunkującą jego przetrwanie i rozwój była ciekawość. Pytanie:  – dlaczego? – stało się wehikułem postępu ludzkości.

Stąd właśnie zawsze wtedy, gdy ludzie nie potrafili znaleźć przyczyn „naturalnych”, przypisywali sprawstwo siłom spoza dostępnego w poznaniu zmysłowym i rozumnym świata. Więc to bóg ciskał te pioruny z nieba, zsyłała suszę i tak dalej. Wyśmiewane dzisiaj – głównie przez ateistów – i podawane jako przykład religijnej ciemnoty przekonania, były w istocie efektem podejścia intelektualnego, w którym ówcześni ludzie dawali wyraz temu, że świat jest logiczny, wytłumaczalny, możliwy do zrozumienia, przyczynowo-skutkowy.

Inaczej musieliby założyć, że błyskawice nie mają żadnej przyczyny, po prostu są lub się zdarzają bez powodu i nie są „efektem czegoś”. Mogliby też „powściągnąć ciekawość”, nie pytać „dlaczego?”, ale ta postawa wydaje się zupełnie sprzeczna z „charakterem ludzi”, możliwa jedynie dzisiaj, przy zapewnieniu odpowiedniej dawki konsumpcji i komfortu, które same w sobie stają się dla ludzi celem, zastępując ciekawość i pytania „dlaczego”.

„Prorok ateistów”, człowiek, który na swoich pracach wychował ich pokolenia, Athony Flew pod koniec życia doszedł do uderzającego wniosku, że Bóg istnieje. Nie, nie nawrócił się na chrześcijaństwo, ani na judaizm, islam czy jakąś inną formę religii. Nikt go też nie nawracał na religijność czy wiarę i jego zmiana fundamentalnych przekonań od ateizmu do teizmu, nie była wynikiem takiego procesu religijnego nawracania. Do przekonania, że Bóg musi istnieć, doprowadził go intelekt, nauka, wiedza, chłodne rozumowanie. Powiedział, że dochowując wierności zasadzie, iż przekonania muszą wynikać z dowodów, uważa, że Bóg istnieje. Koniec kropka.

4. Podsumowanie.

W praktyce potrzebujemy, rozmaitych spraw przekraczających naszą sprawczość. Stąd odwołania do Boga, którego chcemy „użyć” albo choć poprosić, aby wpłynął na rzeczywistość, nasz los, nasze życie. Zachowujemy wiedzę o „niezwykłych” doświadczeniach, które ludzie mają, miewają, o doświadczeniach wykraczających poza naszą rzeczywistość. Chcemy tę inną „Rzeczywistość” – spotkać. Intelektualne nastawienie do świata, przekonanie o jego zrozumiałości, o tkwiącej u podstawy wszystkiego przyczynowości, prowadzi nas do wiary. Wiary, która paradoksalnie wynika z rozumu i postawy racjonalnej.

Oczywiście istnieje jeszcze jedno źródło religijności i wiary, łączące w sobie te trzy wspomniane. Na tym źródle opierają się formalne religie. Dla chrześcijaństwa to Jezus Chrystus i Nowy oraz Stary Testament. Dla islamu to Muhammad i Koran. Dla Zaratustranizmu to osoba Zaratustry i Awesta.

Istnieje jeszcze osobista ścieżka każdego człowieka, ale to odrębny i szeroki temat.

Nie bądź obojętny, udostępnij dalej...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *