Polska jest rodziną. Patologiczną.

Udostępnij dalej

Rodziny człowiek sobie nie wybiera. W rodzinie się człowiek rodzi. Nie ma pewniejszego, piękniejszego i lepszego środowiska do życia i rozwoju jak rodzina.

Bycie „singlem” i przelotne związki są dobre przez czas jakiś. Dopiero w rodzinie, człowiek się „odnajduje”, znajduje oparcie i właściwe sobie środowisko. A jednak. A jednak zdarzają się rodziny złe. Zatrute. Patologiczne. Rodziny, które zabijają, aktywność, spontaniczność. Hamują rozwój. Degenerują zamiast wzmacniać. To rodziny patologiczne. Taka jest rzeczywistość.

Z takich rodzin lepiej uciekać. Lepiej być singlem niż tkwić w chorych relacjach, których efektem jest destrukcja. Rodziny patologiczne oparte są na przemocy, agresji, negatywnych emocjach i egoizmie. Czy taka jest Polska?

W rodzinie zdrowiej, charakterystycznymi cechami jest autentyczna sympatia członków rodziny do siebie, troska o siebie nawzajem, to jest szukanie dobra drugich osób. Wzajemny szacunek. Pozytywne nastawienie na innych. I znów: Czy taka jest Polska?

Jacy więc jesteśmy. Dla siebie nawzajem? Jakiego rodzaju rodzinę tworzymy?

Nie zawracaj Pan głowy, mamy własne sprawy – w najlepszym razie przyjdzie usłyszeć.

Spotkałem się z wieloma interakcjami z Polakami i Polkami. Bywało w sytuacjach specjalnych, w miejscach uduchowionych lub „specjalnej troski”. To nie jest tak, że wszyscy zgłupieli, ześwinili się, zgłupieli i dbają tylko o własną dupę. Nie wszyscy. Ale… No właśnie, jaka jest proporcja pozytywnych zachowań do tych negatywnych?

Nie z powietrza wzięło się przekonanie, że najgorzej Polakowi za granicą jest spotkać rodaka. Można to przekonanie falsyfikować nieskończoną ilość razy, każdorazowo przez jednostkowe opinie. Nie unieważnia to istotnej prawdy w nim zawartej. To przekonanie nie wzięło się z powietrza, wzięło się z Polski.

Dwa, trzy miliony Polaków wyjechało z tej rodziny. Nie ma rodziny, niech Pan nie pieprzy. To kraj i państwo. Wszystko jest normalne. Ci ludzie, oczywiście, mieli też argument ekonomiczny. Ale po pierwsze, gdy już tam się znaleźli, to niemal powszechnie, ze zdumieniem, odkrywają, że „tam” może być i jest – NORMALNIE. W wielu dziedzinach jest normalnie. Że choć obcy, są traktowani przez obcych sobie ludzi czy urzędników, lepiej niż jako swoi, przez swoich! Jeśli to nie jest dowód na patologiczność tej rodziny to co nim jest?

A po drugie. Dlaczego jest ekonomicznie źle? Bo Polska nie ma bogactw naturalnych? Bo Polska nie ma inteligentnej młodzieży? Bo w Polsce nie ma ludzi pracowitych? Bo jakieś zniszczenia historyczne?

Przecież to wszystko nieprawda. W Polsce warunki ekonomiczne skłaniają do wyjazdu miliony Polaków dlatego, że są w niej chamskie, debilne, szkodliwe warunki współżycia społecznego. Zasady funkcjonowania społeczeństwa. Zasady składające się z ustalanych praw, z faktycznych postaw i dominujących zachowań. Te trzy elementy składają się na obraz zasad, kształtujących mechanizmy społeczne. Te mechanizmy są nieefektywne. Bo zachowania proefektywne, nie prowadzą w Polsce do sukcesu. Ani zachowania w sferze jednostkowej, ani zachowania społeczne. Ani osobista uczciwość, pracowitość, pomysłowość, zaangażowanie czy talent. Ani społeczne nastawienie na współpracę. Dlatego tutaj jest jak jest.

Tu nie jest tak źle. Niech Pan nie smęci. Nie widzi Pan jak poprawił się poziom życia? Widzę. Bastiat, co to za facet?, pisał o tym „Co widać i czego nie widać?”. Więc czego nie widać? Czego nie widzicie wy pytający, stawiający takie pytania i takie tezy? Ano ceny. Ceny nie widzicie. Ceny jaką zapłaciliśmy wszyscy za zwiększony poziom konsumpcji.

Jaka to cena? Choćby suma zadłużenia. Nie. Nie Państwa polskiego. To astronomiczna kwota. Ale to małe piwo. Nie widzicie sumy zadłużenia w ogóle. Tego na ile wszyscy Polacy i wszystkie Polskie instytucje publiczne i prywatne stały się zadłużone. Gdzie te dane są publikowane?

Drugim składnikiem ceny jest cena zapłacona majątkiem z mieszkania, w którym mieszkamy. Tata wyniósł telewizor i zastawę stołową po dziadkach, bo była ze srebra. Matka sprzedała ogródek dookoła domu, który przynosił marchewkę i świeże kwiaty. Córka chciała sprzedać maszynę do szycia, a syn komputer, ale chwilowo nie zdążyli. Ale na stole jest więcej kanapek z kaszanką i szynką. Tylko majątku narodowego i rynku we własnym kraju – mniej.

Zapłaciliśmy też własną suwerennością. Wolnością kształtowania życia, w taki sposób jakbyśmy to my chcieli. Zresztą, wolność patologicznej rodziny do kształtowania życia, może nie jest najcenniejszą zdobyczą. Kurator za granicą już przebiera nogami, by tę rodzinę ratować. To jest, poddać kurateli. I, o dziwo, autentycznie, uzdrowić część relacji i mechanizmów, między członkami rodziny.

Obojętność w Rosji…?

W prawdziwej rodzinie ludzie troszczą się o siebie nawzajem. W Polsce ludzie mają siebie nawzajem zwykle w siedzeniu. To w najlepszym przypadku. W zasadzie trwa festiwal obojętności, niechęci, przygryzków, pogardy, egoizmu, negatywizmu, słownej i emocjonalnej agresji. Żeby było śmieszniej, bardzo często te chore postawy, są, w pojęciu tych co je przejawiają, mechanizmem walki ze złem. Mechanizmem walki o lepszą Polskę. Nic tak dobrze Polsce nie zrobi jak nanegatywnienie się na tych podłych. Matko jacy oni podli.

Odraza i niechęć, mentalna agresja i pogarda, są najlepszymi sposobami służbie szczytnym i szlachetnym ideom. To samo doskonale służy małym egoizmom i małym ideom.

Ostatecznie Polska to żerowisko. Środowisko, w którym brak żerowania może prowadzić do skrajnego ubóstwa lub śmierci. Żerują górnicy, żerują politycy, ci ze sfery rządowej i ci z opozycji. Żerują niemal wszyscy. Jedni świadomie, inni w poczuciu godności. Gdzie tu efektywność?

W rodzinie są trzy mechanizmy zapewnienia spójności i jej zdrowia. Władza i autorytet. Powszechne i „twarde” uznanie obowiązujących wszystkich członków ZASAD. Oraz ostatecznie, zwykła zgoda, osiągana przez ludzi, którzy po prostu – chcą być razem.

Najpiękniejszym i pożądanym mechanizmem jest ten ostatni. Zgoda wolnych ludzi na życie razem. Nie bierze jednak, ów mechanizm, pod uwagę tego, że rodzina (i wspólne państwo) nie jest przedmiotem WYBORU. Przynajmniej dla wielu – nie jest.

W Polsce z roku na rok, coraz więcej osób popełnia samobójstwo. Tak. Mężczyzn. Czy to ma jakieś znaczenie? Poza brutalnym i podławym stwierdzeniem – bo są słabsi psychicznie? I… nie zawracajmy sobie tym głowy. Nie zawracajmy. Rocznie małe miasteczko 8 tysięcy ludzi popełnia samobójstwo. Nic się nie stało rodacy – nic się nie stało.

Gdy zadaję sobie pytanie, kto w Polsce, w sytuacji gdy od jego wyboru, zależało choćby w minimalnym stopniu jego własne dobro, potraktował mnie fair, albo wręcz z troską, to znajduję takie przypadki. Są. Odosobnione. To nie jest cecha „wolnej Polski”, za PRLu było to samo.

Więc pozostaje pytanie – jaka to jest rodzina? Ta Polska? Co nawzajem do siebie czujemy? Jak nawzajem siebie traktujemy?

Wiem. Nie ma tragedii. W całym spektrum zdarzeń, gdy nikt nie jest obciążany jakąś potencjalną koniecznością poświęcenie czegokolwiek z siebie, czy z własnych zasobów, ludzie bywają dla siebie fajni. Społecznym przejawom życia, takim jak – duża liczba emigracji, rosnąca liczba samobójstw, wykwity egoizmów społecznych, masowe pokazy takich czy innych przejawów niechęci społecznych i wręcz pogardy – nie sposób zaprzeczać. Nie sposób nie zauważać, nastawienia na konflikt, braku szacunku dla osoby ludzkiej jako takiej, wywodzącego się z braku troski, postrzegania drugiego człowieka, co najmniej jako równego sobie, a tym bardziej jako członka czegoś wspólnego.

Można się skupić na talerzu z kanapkami i starać się wyrwać więcej kanapek dla siebie. W zasadzie chyba tylko to pozostaje. No oczywiście oprócz wyjazdu z tej rodziny.

Ci co wyjechali – tęsknią. Naprawdę tęsknią. Ale nie tęsknią za rodziną, za krajem z którego wyjechali. Tęsknią za rodziną, za krajem o którym marzą. Który jest w ich marzeniach, snach. O kraju, w którym byłoby – normalnie. To jest – po ludzku. Do rodziny do kraju, którego wielkie wartości, zapisane poświęceniem poprzednich pokoleń, nie byłyby przywalane małością obecnych, destrukcyjnych postaw i zachowań. Tęsknią ale nie wrócą. Bo tutaj jest jak jest – po prostu… I ty dobrze o tym wiesz.

Czasami pytasz mnie, dlaczego tak tu jest?
Chcesz, żebym odpowiedział.
Dlaczego tyle zła i dokąd zmierza świat?
Kto wiarę naszą sprzedał?

 


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *