Strajk Lekarzy czyli Objaw Choroby

Udostępnij dalej

Współczesna medycyna to głównie walka z objawami. Ogromne zasoby pieniędzy i pracy poświęcane są w celu wynalezienia i wdrożenia nowych technik usuwania części lub całości uzębienia, właściwie nie widać nakładów na badania nad przyczynami i zapobieganiem próchnicy. Tak po prostu jest.

Objawy
Ogromne zasoby idą na techniki ratowania pacjentów z chorobami serca, minimalne na walkę z tym, co do chorób serca prowadzi. Medycyna w ogóle nie wydaje się być zainteresowana przyczynami chorób, zapobieganiem im, tym żeby ludzie byli zdrowi. Przecież usunięcie nerwu chorego zęba i ceramiczne wypełnienie, nie jest żadnym leczeniem! To proteza! Podobnie jak bypasy i wiele wiele innych.

Zdumiewająca ignorancja przyczyn wszelakich schorzeń ma ważne uzasadnienie. Jest to uzasadnienie ekonomiczne. Albo nie. Jest to uzasadnienie wynikające z tego, że podstawowym kryterium ludzkich wyborów jest zysk. Zysk finansowy. Albowiem za pieniądze w dzisiejszym świecie można kupić (niemal?) wszystko. Nawet władzę.

Gdyby ludzie przestali w 80% chorować na jakieś choroby to… chciwość przemysłu medycznego, bądźmy konkretni, chciwość ludzi żyjących z usług medycznych nie zostałaby zaspokojona. Nie mogliby wielu rzeczy, niektórzy straciliby wszystko. W ich interesie leży to, aby ludzie byli chorzy. Niestety.

Gdy spotykamy się z nieprzyjemnym doświadczeniem, jak ból w kolanie albo strajk „lekarzy”, to pierwszą reakcją jest chęć usunięcia tego doświadczenia. Zajmujemy się usuwaniem tego co nieprzyjemne. Usuwaniem smutnych myśli przez alkohol lub rozrywkę. Usuwaniem bólu kolana poprzez środki ten ból likwidujące. Usuwaniem strajku „lekarzy”, przez danie im większej ilości pieniędzy lub przymuszenie ich do zawarcia umów, lub pozbycie się ich w jakiś sposób.

Zajmujemy się objawami i metodami ich likwidacji. Przyczyny pozostają zazwyczaj nietknięte. Objaw tymczasem ma to do siebie, że jest sygnałem. Czasem, sygnał ten jest tak głośny, że faktycznie nie ma wyjścia i w pierwszej kolejności trzeba mu „zaradzić”. Tymczasem sygnał, objaw pełni rolę pozytywną. Jego rolą jest informowanie nas o tym, że coś funkcjonuje źle. Że mechanizmy, których nie dostrzegamy, pracują w niewłaściwy sposób.

Przyczyny
Jakie są zatem przyczyny strajku „lekarzy”? Jakie niewidoczne na pierwszy rzut oka procesy i zasady, objawiają się w ten nieprzyjemny sposób?

Mruganie okiem, czyli pozorność.

Politycy zaoferowali obywatelom worek. Pełen dóbr, bo politycy chcą dobrze dla obywateli właśnie. Obywatele powiedzieli „dobrze” i dali politykom trochę władzy i sporo pieniędzy.

Teraz. Obie strony wiedzą, że to nieprawda. Państwo nie zapewni każdemu niezbędnej opieki medycznej, bo nie ma na to środków i nigdy mieć nie będzie, gdyż słowo „niezbędnej” stale poszerza swój zakres.

Obywatele wiedzą, że to nieprawda i przyzwyczaili się do tego, że esencją polityki jest kłamstwo. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie oczekuje, że politycy spełniać będą swoje wyborcze obietnice. Każdy racjonalny człowiek wie, że jak przyjdzie co do czego, to trzeba będzie zapłacić.

Totalna tolerancja fałszu prowadzi do sytuacji patologicznych, które mogą nie dawać negatywnych objawów, bezobjawowy przebieg choroby, ale mogą objawić się ostro – np. w przypadku generalnego strajku lekarzy, jakim grozi Izba Lekarska.

Manewry finansowe z rozliczaniem.

Początkowo zaakceptowany fałsz ma dalsze konsekwencje. Państwo musi udawać, że zapewnia opiekę zdrowotną. Nie ma innego wyjścia. Tworzy więc rozwiązania maskujące: „Należy ci się, tylko niech cię lekarz podstawowej opieki zdrowotnej skieruje”. Lekarzowi państwo mówi: „Dajemy ci stałą kwotę X, a odejmiemy za każde usługi dodatkowe na jakie skierujesz pacjenta.” Stąd pacjent, czasami lata od „sasa do lasa” gubiąc się w tym, kto ma gdzie skierować i nie mogąc uzyskać świadczenia usługi zdrowotnej

Kolejkowanie.

Dalej państwo mówi pacjentowi: „Należy ci się jak najbardziej, oto twoje skierowanie”. Temu co świadczy potrzebną usługę mówi: „Dajemy ci Y złotych na obsługę takich skierowań w tym roku”. Pacjent przychodzi i czeka w kolejce i czeka…

Istnienie prywatnych świadczeniodawców usług zdrowotnych

Istnienie prywatnej służby zdrowia jest tu państwu na rękę, gdyż pomaga ukryć fakt, że nie ma i nie będzie wystarczającej ilości pieniędzy na pomoc medyczną dla wszystkich potrzebujących. To „lekarz” nie chce dać skierowania, to „specjalista” ustawia człowieka w kolejkę. Państwo ma ręce czyste i serce pochylone nad obywatelem.

W warunkach przyjęcia przez państwo odpowiedzialności za to, że każdy dostanie opiekę medyczną, istnienie prywatnej służby zdrowia jest błędem. Jeśli bowiem owe podmioty są prywatne, to są nastawione na zysk i w wolny sposób mogą podejmować decyzje o współpracy z państwem lub nie. Upraszczając, państwo dysponując określoną kwotą urządzi przetarg, ale przystąpienie do tego przetargu jest dobrowolne. Państwo zatem, w żaden sposób nie może zagwarantować obywatelom tego, że usługi na pewno będą świadczone, bo jeśli podmioty je świadczące, porozumieją się i gremialnie odmówią, to będzie koniec.

Tak oto, jeden fałsz prowadzi do wielu następnych, sprawiając, że całość funkcjonuje byle jak, dając od czasu do czasu objawy chorobowe w postaci strajków „lekarzy”.

Pozorność czyli fałsz.

Państwo udaje, że zapewnia opiekę medyczną. Przedsiębiorcy medyczni określani słowem „lekarze”, mają prawo do dążenia do maksymalizacji zysku, to jest lepszych warunków dla swoich dzieci, większego bezpieczeństwa finansowego, lepszego domu, itd. itp. Po to prowadzą działalność gospodarczą. Obywatele dopuszczają fałsz w polityce, ale w życiu faktycznym wiedzą, że to fałsz i ogromne środki prywatne lądują w systemie opieki zdrowotnej, poza ewidencją tzw. „składki zdrowotnej’. Wielkim, z przemysłu medycznego, zależy na tym, żeby ludzie byli nadal chorzy albo bardziej chorzy, bo to daje strumień dóbr i pieniędzy, za które właściwie wszystko można sobie kupić, nawet władzę.

Ewangelia egoizmu

U źródeł obserwowanych objawów wydaje się tkwić jeszcze jedna, głębiej ukryta przyczyna. Tą przyczyną jest nowa ewangelia egoizmu, głoszona kiedyś otwarcie przez Ayn Rand, a na polskim terenie znana pod określeniem liberalnego kapitalizmu. Chciwość was wyzwoli. Chciwość jest dobra. To dzięki chciwości, ludzie efektywnie pracują przyczyniając się do tego, że najlepsi z nich osiągają najwięcej, najwięcej jednocześnie dając wszystkim pozostałym.

To przesłanie, w krajach przeoranych zamordystycznym socjalizmem, miało miażdżącą siłę rażenia. Bierzmy w swoje ręce – głosił prezydent. Pierwszy milion trzeba ukraść – mówiło obiegowe stwierdzenie. Wprowadzimy wolny rynek i chciwość da postęp wszystkim. Otóż. Gówno prawda. (Pardon za wulgaryzm).

Chciwi więc są: Górnicy, Rolnicy, Nauczyciele, Mundurowi, Pielęgniarki, Lekarze, itd. itp. etc. da capo al fine. Chciwość ta na gruncie polskim, maskowana jest opowieściami o godności pracy i o tym co się komu należy. Chciwi ludzie tak dobrze oszukują samych siebie, że naprawdę wierzą, że im się należy, ze względu na godność. Suma jaka im się należy, plus przywileje przekładające się na dalsze sumy, jest ustalana odpowiednio od ich odczuć na temat ich godności i ciężkiego losu.

Przyczyna i objaw
Stąd zachowanie przedsiębiorców medycznych, zwanych „lekarzami”, jest naturalne i symptomatyczne. Trudno się im dziwić. Działają zgodnie z zasadami i ideami, wg których funkcjonuje to państwo i społeczeństwo. Dlatego nie kibicuję żadnej ze stron. Żadna z nich nie ma, tak naprawdę, na względzie – mojego interesu. Bo ogólnie, to liczy się chciwość i fałsz. I choć daje to, od czasu do czasu, nieprzyjemne objawy, to zmienić tego – niepodobna.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *