Robespieryzm w polityce

Udostępnij dalej

Kryteria oceny ludzi czyli percepcja
Nie wolno dopuścić by polityk, który dopuścił się jakiejś nieuczciwości albo zachowania wątpliwego moralnie, pełnił ważne role w polityce. Polityka jest dla ludzi czystych, dla ludzi moralnych, dla ludzi uczciwych. Tylko tacy dają gwarancję, wyjścia z tych strasznych warunków w jakie zabrnęliśmy. Bo zło w życiu społecznym i publicznym wynika właśnie z osobistej niemoralności polityków.

Tak właśnie rozumuje znaczna część obywateli. Takimi kryteriami kieruje się w ocenie i postrzeganiu polityków. Takie są przesłanki decyzji wyborczych.

Zgubność robespieryzmu
Tymczasem Maksymilian Robespierre był przykładem skrajnej uczciwości. W upadłym i skorumpowanym kraju, ten właśnie polityk, świecił przykładem całkowitej osobistej uczciwości. Utopił Francję w morzu krwi: „Wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.

Robespieryzm, z reguły oznacza dogmatyzm, skrajną apodyktyczność, nie liczenie się z ludźmi. Robespieryzm to tendencja do zgubnej fiksacji na ideach. Fiksacja następuje dlatego, że brak jest elastyczności dopuszczającej błąd. Towarzysz Mao Tse Tung był osobiście całkowicie uczciwy. Brzydził się korupcją, kradzieżą i kłamstwem. Zamordował 60 milionów ludzi, w imię idei, w które uwierzył.

Robespieryzm na polskim gruncie

Na gruncie polskim, echa robespieryzmu pobrzmiewają już od dawna. W najnowszej historii politycznej wydaje się, że wprowadziła go do obiegu Julia Pitera z PO, wraz ze swoim słynnym śledziem za 7,80. PO szukała na siłę argumentów przeciw PiS, stąd starała się znaleźć jakieś nieetyczne zachowania PiSowców i na tej podstawie ich zdyskredytować, na podstawie robespieryzmu. Wyszło żałośnie.

Jednak metodę oceny osób na podstawie ich uchybień moralnych, do perfekcji i do roli podstawowego narzędzia poznawczego, doprowadził Jarosław Kaczyński. Bezwzględnie wykorzystywał tę metodę, do usuwania z PiS wszystkich możliwych konkurentów. Za każdym razem powodem była – „moralność”.

Współzałożyciela PiS, jedną z najbardziej wartościowych jego postaci, Ludwika Dorna, Kaczyński wyrzucił z racji negatywnej jego oceny, postępowania Ludwika Dorna w sprawie rozwodu z jego żoną. Serio. Dalsi byli wyrzucani za domniemane lub realne przewiny polegające na przestąpieniu „moralności”.

Kaczyńskiemu udała się rzecz arcyważna. Udało mu się wdrukować w umysły ludzi, że dobro Polski = tylko Kaczyński. W związku z tym, każdy kto nie zgadza się z Kaczyńskim, działa na jego szkodę. A kto działa na jego szkodę, działa tak naprawdę na szkodę Polski. A kto działa na szkodę Polski, jest niemoralny i trzeba go usunąć.

Robespieryzm = władza mediów
Media chętnie podchwyciły robespieryzm bo stanowi on dla nich, skuteczne narzędzie władzy nad politykami. Ponieważ, „nikt nie jest bez winy”, ponieważ w aktualnym systemie prawa i stosunków społecznych, nie sposób niemal jest nie popełnić jakiegoś przekroczenia, to media mają władzę nad politykami. Mogą ujawnić i nagłośnić i przejaskrawić jakąś wypowiedź albo czyn; i tym samym zniszczyć polityka. Mogą, zupełnie przeciwnie, pominąć zajęcie się jakimś politykiem, bo przecież tyle innych spraw. Czyż nie jest to dar niebios dla domów medialnych i ludzi, którzy je posiadają?

Publiczność z rozpalonymi oczyma przygląda się rozliczeniom kolejnych diet poselskich i ministerialnych. Spragniona szuka dowodów na to, że ci wielcy, to też świnie i że teraz można im dołożyć. Tylko czyści. Tylko czyści – mają prawo. Ci dla których media będą łaskawsze. Ci, których nagrania nie zostaną opublikowane. Ci, którzy faktycznie spełnili wszystkie przepisy i wpisali wszystkie zegarki. Tylko czyści mogą podźwignąć ten kraj i oczyścić stajnie Augiasza.

Kto jest dobrym politykiem?
Tymczasem, całkiem pomijamy wzrokiem sprawy najważniejsze. Kim jest dany polityk albo człowiek. Jakie są jego główne preferencje i zasadnicze postawy? Do czego dąży? Jakim jest fachowcem? W jakim kierunku nas poprowadzi? Co ma do zaoferowania, jeśli pominiemy robespieryzm?

Czy Bill Clinton powinien zostać usunięty, ze stanowiska prezydenta USA po tym, jak ujawniono, że zdradzał żonę z Moniką, o polsko brzmiącym nazwisku, i kłamał na ten temat publicznie? Czy był złym prezydentem USA? Czy kraj pod jego rządami „schodził na psy” czy zupełnie przeciwnie, jego osobiste „przestępstwa” nie zmieniły tego, że USA pod jego kierunkiem miały się dobrze?

Kogo byśmy wybrali, w głosowaniu na kapitana statku, gdybyśmy byli na jego pokładzie a przed nami pole gór lodowych? Nieskazitelnego obrońcę uczciwości, który jest słabym nawigatorem? Czy fachurę, który miał przygody w życiu i właśnie złapali go jak wyniósł z kuchni dodatkowy deser?

Nie chodzi o to, by twierdzić, że dowolny przestępca czy człowiek zły, może być politykiem, bo może ma jakieś tam umiejętności. Chodzi o to, by patrzeć, co może dać nam dany polityk, jeśli będzie pełnił z naszego wyboru, funkcje w państwie. To wielka różnica.

W pierwszym przypadku skupiamy się na szukaniu wad i przewin w polityku i gdy ich nie znajdujemy, uznajemy go za dobrego polityka. W drugim, skupiamy się na szukaniu generalnej oceny polityka, to jest tego, jak prawdopodobnie będzie wpływał na rzeczywistość.

Krótki quiz
Czy są ludzie bez grzechu? Nie ma. Czy grzech polega na czynieniu zła czy dobra? Na czynieniu zła. Czy człowiek, który czyni zło, może być człowiekiem dobrym?

Zachęta do odrzucenia
Patrzmy na polityków w ten sposób, by rozeznać, co zmienią w Polsce gdy dane im będzie podejmować decyzje. Jak będą kierować krajem albo zakresem spraw im powierzonym. Czy wpakują nas na rafy, w czasie modłów o jeszcze większą uczciwość moralną, czy, będąc uczciwymi, zważą korzyści i straty swoich potencjalnych decyzji, biorąc pod uwagę nasz dobrobyt.

Przestańmy ekscytować się drobiazgami czy drobnymi nieprawościami. Nie wierzmy w to, że ktoś kto się pomylił, albo zbłądził, albo popełnił niewielkie nadużycie, jest całkowicie przekreślony. Ważmy oceny. Szukajmy pozytywów.

To robespieryzm, przekreślił abp Wielgusa i prof. Kieżuna. Obaj, utracili prawo do generalnej oceny ich postaci, utracili możliwość uzyskania zaufania, wskutek nieprawości w przeszłości. W formułowanej w atmosferze robespieryzmu ocenie generalnej liczy się wyłącznie zło, stąd niezależnie duże czy małe. To robespieryzm wyrzucił Ludwika Dorna ale i Sławomira Nowaka. Jego ofiarami stają się coraz to nowi politycy, tym razem z PiS.


Więc na koniec…
Chorobliwe przywiązanie do szukania wad, perwersyjne i nieludzkie żądanie całkowitej i nieskazitelnej czystości, jest dobre tylko dla mechanizmów patologicznych. Takich, które przenoszą ośrodek władzy z polityki do mediów, takich które zachęcają do tendencji dyktatorskich i dezawuują każdą różnorodność stanowisk i sposobów myślenia. Prowadzą one do ideologizowania postaw i ureligijnienia stanowisk politycznych. Nie dajmy się ogłupić. Ludzie nie są tacy źli, nawet jeśli zdarzy im się błąd, czyli zło, nie tyle zamierzone ile mimowolne. Nie liczy się bowiem, co kto zrobił, tylko ku czemu zmierza. Jeśli będziemy patrzeć inaczej, zatrzymamy się w miejscu, kurczowo zaciskając ręce i uwagę na tym, że coraz bardziej zapadamy się w ruchome piaski historii.

Robespierowcy powiedzą, że ten tekst jest wezwaniem do nieuczciwości. Do pogardy dla moralności. Do tego, aby wpuszczać do polityki ludzi nieprawych i złodziei. Nie musicie tego pisać. Właśnie was wyręczyłem. Na robespieryzm nie ma czasem lekarstwa. Bo największą potrzebą człowieka jest, aby nie wyjść na idiotę. Aby nie przyznać, często przed samym sobą, że był w błędzie. To właśnie wykorzystują krzewiciele robespieryzmu. Być może skutecznie. A być może nie.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *