Marsz Niepodległości w krainę snów i marzeń

Piękny jest Marsz Niepodległości. Piękny i wspaniały. Stanowi dowód na to, że Polska, dla ogromnej rzeszy Polaków, to nie jest puste słowo. Identyfikujemy się. Z biało-czerwonymi barwami, z dumnymi chwilami z historii, z wielkimi wartościami, czyli Bóg, Honor, Ojczyzna. Polacy chcą być u siebie. Polacy siebie lubią. Polacy potrafią się zebrać – to ogromna wartość.

A jednak Marsz Niepodległości, aż prosi się o kilka uwag. Więc po krótce:

1. Bandyci dołączający się do marszu.

Po raz pierwszy, tak wyraźnie organizatorzy marszu odcięli się publicznie od różnej maści rozrabiaków, dołączających do marszu, w zasadzie tylko po to, aby powalczyć z policją. Młody człowiek ze sceny jasno powiedział co o tych ludziach myśli, półgłówki itd. Również TVP o dziwo, podkreśliła, że ci co się awanturowali, to nie byli uczestnicy marszu, tylko grupki chuliganów.

2. Zagraniczne delegacje na Marszu.

Świetnym pociągnięciem było zaproszenie osób z zagranicy, Węgier, Włoch, Hiszpan, którzy mieli coś do powiedzenia. To zmieniało kontekst całego wydarzenia. To już nie było lokalne zaściankowe zebranie narodowców, tylko wydarzenie pozostające w kontekście prądów europejskich.

3. Kandydat na prezydenta miasta Warszawy.

Pan Krzysztof Dzierżawski, popierany przez RN kandydat na prezydenta Warszawy, miał słabe wystąpienie. Kaszlący w oparach gazu, którego policja używała do rozpędzania rozrabiaków, zacinał się i tracił wątek. Głównie chodziło o to, że ma dość „Homozboczeń (pauza…) i  innych zboczeń”. Pomijając walory osobowe, współczesna polityka wymaga po prostu warsztatu aktorskiego i oratorskiego. Przykre to ale prawdziwe.

4. Gestapo, gestapo!

Przekaz organizatorów marszu był „żywiołowy”. Z jednej strony apelowali o to by zachować spokój w stosunku do działań policji, to znów ze sceny do mikrofonu, krzyczeli, pod adresem policji, „Gestapo, gestapo!” – to pan Zawisza z panem Winnickim. Takie okrzyki pod adresem policji to się mogą skończyć prokuraturą, bo są prowokowaniem tłumu do agresywnych działań.

5. Kresy, kresy.

Kilkakrotnie w trakcie wystąpień ze sceny, padały tezy, że Polska to także Kresy, i sugestie, że się nam „należą”, albo że je „odzyskamy. Jeśli takie postawy i wypowiedzi przyjąć za dobrą monetę, to czego się spodziewać za naszą zachodnią granicą? Publicznych postulatów odebrania Wrocławia, Szczecina itd?

6. Przyszłość i mechanizmy.

Ruch Narodowy pomimo spektakularnego sukcesu jakim jest organizacja Marszu, nie potrafi przełożyć go na sukces polityczny. Nie potrafi bo odwołuje się do romantyczno archaicznej wizji polityki. Do świata, którego już nie ma, niezależnie od naszych sentymentów.

Organizacja Marszu i zapał gromady młodych ludzi to po prostu nie wystarczy. Nie wystarczy do niczego. Mają oni głos przez kilkanaście minut w mediach i przez kilka godzin na żywo lub w mediach „niszowych”. To jest skala przekazu w trakcie roku. Tymczasem do Kowalskiego w trakcie roku dociera przez 364 dni, kształtowany profesjonalnie przekaz, mający za cel, formowanie jego zachowań i poglądów. Jakie są szanse w starciu z tym przekazem? Tymi metodami? Żadne.

Organizatorzy wydają się nie rozumieć współczesnych mechanizmów polityki. Najbarwniej to widać było, gdy zaproszony kombatant, witany okrzykami „Bohaterom. Cześć i chwała” powiedział: „Ja głosuję na PiS”. Konsternacja i oniemienie. PiS bowiem jest niemal na równi z PO uosobieniem zła dla RN.

Współczesna polityka to reprezentowanie elektoratu. Zaś organizatorzy chcą „zmieniać społeczeństwo”. Do tego trzeba organizacji, planu opartego o znajomość mechanizmów psychologii społecznej, marszu przez instytucje i elastyczności. No i oczywiście – pieniędzy. PiS pieniądze ma i nie odda tego kawałka tortu liczonego w milionach złotych, innym, którzy chcieliby reprezentować postawy konserwatywno patriotyczne.

2 myśli nt. „Marsz Niepodległości w krainę snów i marzeń”

  1. Swietna analiza! Odnosze wrazenie, ze caly ten bunt sprowadza sie do poziomu mediow spolecznosciowych. Cos jak ACTA, ktore bylo czyms w rodzaju akcji flash mob. Marsz Niepodleglosci stal sie corocznym flash mobem, ktory nie ma i nie bedzie miec szerszego wymiaru politycznego. Bo jaki wybor maja mlodzi? Uczenie sie zlych nawykow od politykow lub emigracje. Tak zawsze bylo, jest i zawsze bedzie. Dowodem na to jest angaz pana Zawiszy w RN, ktory jest starym wyjadaczem politycznym – taki drugi Czarnecki. Kowalski, Bosak rowniez naleza do tej katergorii. RN ma byc kolejna odskocznia dla politycznych cwaniakow? To juz przeciez bylo.
    Najbardziej mnie rozbawila wypowiedz weterana AK na Marszu Niepodleglosci, zeby glosowac na PiS. Swiadczy to o amatorszczyznie wladz RN. Oni nawet nie udaja, ze kontroluja sytuacje, wiec spokojnie mozna wyjsc z zalozenia, iz z tej maki chleba nie bedzie – zadna liczaca sie sila polityczna z tego nie powstanie.

    1. Dziękuję za komentarz. No na to wygląda, że to „sport amatorski” i to bez dopingu. Pożyjemy zobaczymy. Ludzie czasem dojrzewają 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *