Jestem wk***wiony i dłużej tego nie wytrzymam!

W skrócie:

  • Recenzja z dygresjami filmu The Network z 1976 r.
  • Pokazuje mechanizmy społeczne, gdy dochód jest najwyższym kryterium.
  • Ludzkie naturalne emocje mogą być wzniecane i wykorzystywane do manipulowania dużymi grupami społecznymi.

 

Najpierw musisz się wściec! Musisz powiedzieć sobie: Jestem wku**iony i nie zniosę tego wszystkiego dłużej! Rosja. Putin. Plandemia. Polityka. Robaki. Najpierw musisz się wściec! Inaczej oni to będą robić dalej. Ochrona planety, zatruwanie planety. Jesteśmy ludźmi. Do cholery. Mamy swoją godność. Musimy się wszyscy wściec! Otworzyć usta, otworzyć okna, położyć palce na klawiaturze, uruchomić swoje mózgowe i wszyscy razem musimy zawołać, wściekłym, złym głosem: Nie zniesiemy tego więcej!

Odsłony rosną. Popularność. Pieniądze. Reklamy. Wtrącenie lżejszego tematu. Na chwilę. Liczy się tylko jedno, złapać uwagę. Przybić ją młotkiem emocji do ekranu. Ty! Jesteś produktem! Wścieknij się do końca. Odstaw hamulce. Wszyscy są wściekli – popatrz dookoła. Wszyscy krzyczą. Mamy tego dość! Dość! Dość! Dość!

Dość Davos. Dość lekarzy. Dość polityków. Dość ruskich. Dość polskich. Dość kłamstw. Dość podłości. Dość agresji. Dość prymitywizmu. Dość księży. Dość demokracji. Dość państw. Dość sędziów. Dość korporacji. Dość sklepikarzy. Dość kobiet, mężczyzn i dzieci. Dość tego pop….lonego świata. Jeszcze tego nie czujesz? Włącz telewizor. Otwórz stronę internetową. Popatrz i wreszcie miej odwagę się wściec!

Howard Beale krzyczy. Ludzie otwierają okna. Naprawdę. Krzyczą razem. “Mamy tego dość!” Coś się dzieje. Rewolucja.

Film “Network” – bo to o tym filmie opowieść i z niego zaczerpnięte cytaty i bon moty – zaczyna się zwyczajnie. Od naturalnego, acz niechcianego końca kariery znanego prezentera. W świecie telewizji, a teraz internetu, liczba widzów jest wszystkim. Decyduje o wszystkim. Jest kamieniem filozoficznym, świętym graalem, złotym cielcem, rozstrzyga o życiu i śmierci programów, ich autorów, korporacji, partii, idei, myśli. Wszyscy bierzemy udział, w tym niesamowitym show, które teraz, w dobie nowych technologii, aktywnie współtworzymy. Nakręcamy się już nawzajem. Na jeszcze większe wkurzenie, oburzenie, zajadłość, przerażenie, odrazę, pogardę, nienawiść, która – taką mamy nadzieję – da nam zwycięstwo. Armie widzo-uczestników z prawej i lewej strony z zapałem klaszczą w ręce. Korporacja liczą zyski, od każdego nakręconego, oglądającego, wyświetlającego. Wszystko się przelicza na pieniądz. Bóg, któremu wszystko podlega.

Film zawiera miejscami uproszczenia, ale są one niezbędne w sztuce, jak kreska czasem na obrazie, ostrzejsza, zbyt wyraźna, nie zawsze wszystko można akwarelą, światłem półtonów, więc sylwetki, są z ikrą, prawdziwe, konflikty też. I szalony Howard Beale, o którym w końcu nie wiadomo, czy oszalał, czy przypadkiem nie wyraża właśnie odczuć wszystkich ludzi. Dlatego z takim napięciem go oglądają. Dlatego właśnie tam został, tam – to znaczy przed kamerą – postawiony. Bo to jest show. Całe twoje wkurzenie i oburzenie. Wszystkie te “potworne” konflikty i zagrożenia. Wszystko to show. To odpowiedź na pytanie, jak wciągnąć ludzi? Jak zagospodarować, porwać i przejąć ich uwagę? Czego chcą najbardziej? A najbardziej chcą właśnie wyrazić, że coś jest nie tak, że wszystko jest nie tak! Dlatego oglądają show Beala, dlatego wchodzą na współczesne strony internetowe, oglądają liczne video blogi.

Co tam jest? Tam jest “Jestem wk****ny i nie zniosę tego dalej!” O tak. To wyraża stan, twój stan, mój stan. W sumie, już się przyzwyczailiśmy. Tak naprawdę twórcy mass mediów wynaleźli kolejny narkotyk. Wkurwienie. Oni tylko odwołują się do naszych potrzeb. Czy możemy ich winić? Nie przecież.

“Zadarłeś z fundamentalnymi siłami natury” – krzyczy na Beala hiperboss, nadszef szefów, nad człowiek – Jensen. – “Wtrąciłeś się w transakcję biznesową. Jesteś starym facetem, który myśli kategoriami ludzi i narodów. Nie ma narodów. Nie ma ludzi. Nie ma Ruskich, Arabów, Trzeciego świata ani Zachodu. Jest tylko jeden system, powiązanych ze sobą, splecionych ze sobą, zależnych od siebie elementów. To system pieniądza, który kształtuje życie na tej planecie. Nie ma demokracji, nie ma Ameryki. Jest tylko Du Pont, Exxon, IBM, Amazon, Apple. O czym myślisz, że komuniści gadają na swoich spotkaniach? O Karolu Marksie? Nie! O liniach trendów ekonomicznych, teoriach podejmowania najefektywniejszych decyzji, stopie zwrotu z inwestycji. Zastanawiają się dokładnie nad tym samym, nad czym my się zastanawiamy!

Świat jest konglomeratem korporacji. Świat to biznes. Tak było od kiedy wyszliśmy z jaskiń. Nasze dzieci dożyją kiedyś czasów świata doskonałego, w którym nie będzie wojen, głodu, opresji, brutalności. Tylko jedna, wielka, powszechna i ekumeniczna korporacja, w której wszyscy będą pracować, dla wspólnego dobra i będą mieć jej akcje. Wszystkie potrzeby zostaną zaspokojone, niepokoje ukojone, nuda pokonana rozrywką.”

W tym nowym, rodzącym się wspaniałym świecie, niepasujący wypadają z obiegu. Czasem zawodowego, czasem biologicznego. W górę idą specjalne typy ludzi. Elastycznych. Gotowych na wszystko, na drogę po trupach, do sukcesu. Więc trupy się ścielą. Ale jesteśmy w czasach nieuchronnych przemian. Piękna i bezwzględna jest gotowa na wszystko. Uczciwy i dojrzały rzuca dla niej rodzinę. Bo smakuje jak narkotyk. Mężczyźni to wiedzą. Że jest taki smak, smak kobiety, który przyprawia ich o szaleństwo, sprawia, że czują, że żyją na nowo.

W tym filmie chyba nie ma muzyki. Kamera pracuje świetnie. Faye Dunaway jest niezwykle “przekonująca”. Doskonały Robert Duvall. I ci ludzie, złapani w ten nowy świat. Świat, w którym można wszystko osiągnąć. Ale który drugą ręką sięga po zapłatę. Czego chce, za to, co daje? To proste – człowieczeństwa. Mojego. Twojego. Bohaterów filmu. Wszystkich ludzi.

” – I nie ukrywajmy – przemawia przez oko kamery do ludzi Beale po “nawróceniu go przez nadszefa – demokracja to gnijący gigant. Chora, upadająca, polityczna idea, w fazie końcowych drgawek. Oczywiście nie mam na myśli tego, że Ameryka się kończy jako światowa potęga. O nie. To najbogatszy, najbardziej rozwinięty kraj na świecie. Lata świetlne przed innymi. To, co się kończy, to idea, że zadaniem tego wielkiego kraju jest wolność i pomyślność każdego jego obywatela jako indywidualnego człowieka. To indywidualność jest tym, co się kończy. Bo to już nie jest naród milionów niezależnych indywidualności. To jest naród milionów, umedialnionych, wydezynfekowanych, wypachnionych, bielszych od białości, ciał. Zupełnie niepotrzebnych jako ludzkie istnienia. Zastępowalnych jak prowadnice tłoków. Nadszedł czas, na pytanie: Czy “dehumanizacja” to takie złe słowo? Złe czy dobre, nie ważne, jest rzeczywistością. Świat stał się humanoidalny, zaludniony przez istoty, które wyglądają jak ludzie, ale… ludźmi nie są.”

Tyle telewizyjny prorok-dziennikarz w filmie “Network” z 1976 roku. Od tamtego czasu minęło blisko 50 lat. Co możemy o rzeczywistości powiedzieć dzisiaj? Jestem wk****iony i dłużej tego nie zniosę? Czy nie jest tak, że dzisiaj wszyscy prześcigają się, ci z prawej i z lewej, ci słuszni i niesłuszni, prawdziwi i  nieprawdziwi, w stymulowaniu naszego wkurzenia? Czy nie jest tak, że “monetą”, o którą zaciekle walczą jest ludzka uwaga? Czy wszystkim nie rządzi pieniądz? Czy aby nasza zdolność odczuwania, rozumienia, przeżywania, bycia człowiekiem, nie zostały strzaskane, złożone na ołtarzu przed cielcem popularności?

Film się świetnie ogląda mimo upływu lat. Ciekawe jest zakończenie. Zostawia nas z pytaniem, a może z wieloma pytaniami i każdy może sobie jakieś wybrać. Może też wybrać codzienną dawkę wku**ienia. Bo rzeczywistość naprawdę jest przerażająca i idzie ku gorszemu. Szczególnie w telewizji. Szczególnie na ekranie. Życie zwykłe zaś… cóż, kończy się śmiercią. Czasem najpierw tych, co ich znaliśmy. Potem kiedyś naszą. Ile własnej indywidualności przynieśliśmy innym? Jak aktywnie uczestniczyliśmy w show, specjalnie dla nas produkowanym przez ludzi wyzutych z człowieczeństwa? Czy byliśmy ludźmi? Co to właściwie znaczy, być ludźmi? Bo “świat” przekonuje nas, że to nie znaczy nic.

 

 

Nie bądź obojętny, udostępnij dalej...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *