A dlaczego właściwie nie POPiS?

Udostępnij dalej

Odejście Donalda Tuska z polityki polskiej jest dla niej ogromną szansą. Zwłaszcza, że jest to odejście na eksponowane stanowisko w UE. Zapiekły konflikt, który stał się codzienną rzeczywistością Polski i Polaków, może się zakończyć.

W sytuacji gdzie rzeczywistość i przyszłość jest niepewna. W sytuacji gdzie kraj za naszą wschodnią granicą toczy de facto wojnę z Rosją o swoją integralność. W niedługiej przyszłości gdy Unię Europejską czekają napięcia, zaś Zachód pod przewodnictwem USA stawia wyzwanie Rosji lub zmierza do nowej zimnej wojny, Polsce nie służy przedłużanie konfliktu zainicjowanego w 2005 roku.

Polska o silnym konflikcie wewnętrznym, politycznym i społecznym, to Polska słaba względem zewnętrza. Słaba, bo siły polityczne zajęte są walką ze sobą. Słaba bo energia społeczna w dużej mierze spala się w zajadłej wewnętrznej wrogości. Czas z tym skończyć.

Powstanie POPiS  Polacy przywitaliby z ulgą, gracze zagraniczni z pewną obawą. W Polsce zaczęlibyśmy dyskutować i myśleć o problemach i rozwiązaniach. Spory przyjęłyby kształt – jakie rozwiązania są lepsze, a nie kto jest gorszy. Powstałaby szansa na uzdrowienie sytuacji społecznej, a w ślad za tym gospodarczej.

Wzajemna nienawiść, po kilkuletnim doświadczeniu, wydaje się donikąd nie prowadzić. Nikogo naprawdę nie wzmacniać. Dostarczając krótkotrwałych korzyści, już to w postaci sukcesów wyborczych, już to w postaci cementowania własnego obozu politycznego, daje w długofalowym efekcie marnotrawstwo talentów, energii i sił ludzi. Może już dosyć.

Odejście Donalda Tuska stwarza szanse na taką zmianę. Nie da się ukryć, że osią konfliktu w Polsce był konflikt między Donaldem Tuskiem i Jarosławem Kaczyńskim. Osobiste postawy i identyfikacje z głównymi aktorami uosabiającymi konflikt, stanowiły o jego sile i trwałości. Teraz niezbędne jest jedno – odejście z polityki Jarosława Kaczyńskiego.

Nie jest to postulat negatywny. Ten z gatunku i ze stajni mowy nienawiści, której obie strony nadużywały przez mijające lata. Jest to postulat przyszłościowy i konstruktywny – dla wszystkich. To Jarosław Kaczyński, na dzień dzisiejszy pozostaje zwornikiem wzajemnej wrogości, fundamentem zajadłej chęci odwetu. Z Jarosławem Kaczyńskim POPiSu nie będzie. Taka jest przykra prawda.

Prawo i Sprawiedliwość jest narzędziem osobistych ambicji, animozji i marzeń Jarosława Kaczyńskiego. Dla niego z kolei, fundamentem, bo to sprawa personalna, jest katastrofa smoleńska. PiS wielokrotnie, choć nie wprost, wyrażał przekonanie, że Donald Tusk jest, bezpośrednio lub pośrednio, winny śmierci Lecha Kaczyńskiego. Mówiąc krótko, że go zamordował cudzymi rękami lub brał w tym jakiś udział.

Donalda Tuska nie ma. Czy możemy przejść do porządku nad Katastrofą Smoleńską? Czy część społeczeństwa ma nadal żyć insynuacjami, że to Tusk zamordował lub brał jakiś współudział w zbrodni?

Życie i czas pisze własne komentarze i scenariusze. To co ważne dzieje się teraz. Rząd Tuska – który był przez PiS podejrzewany o to, że jest zakładnikiem Rosjan, zakładnikiem swego udziału w zbrodni, który to udział Rosjanie mogliby wyjawić, a przez to wpływają na jego politykę „miłości” względem Rosji – ten rząd udowodnił, że dobrem Rosji się nie kieruje. Zdjął przez to argument i pomówienie, nie tyle ogłaszane co przeżywane przez część społeczeństwa i sceny politycznej.

Prokuratura śledztwa w sprawie Katastrofy nie zakończyła. Sprawy nie wyjaśniła. Dalej pracuje. Dowiodła ona bezstronności nawet w kontaktach z rządem. Wypada jej pozostawić dochodzenie do wniosków. Wypada wierzyć w ludzi, którzy tym się zajmują, że wnioski jakie przedstawią i prace jakie prowadzą będą służyć Polsce. Części ludzi nic nie przekona, ale może część uzna – że to istotnie najlepsze wyjście.

Jarosław Kaczyński powinien odejść. PiS powinien zawrzeć porozumienie z PO i utworzyć rząd nieco na wzór tego z czym mamy do czynienia w Niemczech. Odejście Donalda Tuska daje taką szansę. Szansę na nowe otwarcie. Szansę na to, by Polska zajęła się wreszcie budową, rozwojem. By konflikty były twórcze, a nie owocowały bezproduktywną żółcią, wzajemnym opluwaniem, rozwojem nienawiści.

POPiS to szansa dla Polski. Zapomniane rozwiązanie. Pogrzebane z żądzy władzy i wskutek animozji ludzi. To może nawet obowiązek w czasach niepewnych. Możliwość, o której teraz już się nie myśli, na skutek braku perspektywy, ale o której myśleć na nowo by wypadało.

Aparat PiS i aparat PO powinny się dogadać. To tak naprawdę nic strasznego. Jedni i drudzy mogą wziąć udział w rządzeniu i patrzeć sobie na ręce, współpracując, a nie starając się nawzajem zniszczyć, co zresztą jest niemożliwe, a jedynym skutkiem tych starań jest wzrost negatywnych emocji i postaw w społeczeństwie.

Czas na POPiS. Czas wyjść z utartych kolein myślenia i emocji. Czas iść naprzód.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *