Reparacje od Niemiec czy… gruszki na wierzbie?

 

Dziś nie sposób, powiedzieć cokolwiek na tzw. temat reparacji od Niemiec, aby nie stać się obiektem dość masowych i obelżywych ataków. Ataków indukowanych i stymulowanych przez media i politykę, ataków pochodzących od biednych, wprowadzanych w błąd ludzi, ale i przez armie zatrudnionych na potrzeby partii politycznej trolli, którzy w ramach obowiązków i za wynagrodzeniem budzą w ludziach mocne, negatywne emocje.

Doszło do tego, że osoby pragnące poczynić jakąkolwiek uwagę, będącą krytyczną wobec działań tego rządu lub ekipy, zastrzegają się na początku, że są “ZA reparacjami”. Czynią to by “uspokoić” ewentualne reakcje, choć przecież temat, jaki chcą poruszyć nic z reparacjami nie ma wspólnego.

Gruszki na wierzbie…

“Czy jesteś za reparacjami?” Tak postawione pytanie ma implikować odpowiedź pozytywną. Oto bowiem stawia tezę, że istnieją sobie reparacje, 6 bilionów złotych, i pytanie jest, czy chcesz by Polska je dostała czy nie? Każdy kto odpowiada nie, jest albo wariatem, albo zdrajcą narodu.

Jednak czy pytanie to jest właściwie postawione? Zilustrujmy to podobnym pytaniem: Czy chcesz gruszki na wierzbie?

Język polski przechowuje owo stwierdzenie o gruszkach na wierzbie w skarbnicy swojej mądrości. To powiedzenie wyraża sytuację, gdy domniemana korzyść – gruszki, jest tak naprawdę nieosiągalna. Same gruszki rzecz jasna, to słodkie, wspaniałe owoce i każdy chętnie je zje. Jednak owo “‘na wierzbie” sprawia, że na taką propozycję, wzrusza się ramionami.

Inicjatorzy akcji “reparacje” pomijając w pytaniu ich osiągalność, sugerują odbiorcom, że opisywane 6 bilionów złotych jest do wzięcia. Ale ich mimo to jeszcze ich nie mamy. Dlaczego? No bo ich zdobycie w y m a g a  c z a s u.

Po prostu. Rząd “nie może” złożyć takiej noty w tydzień. Ani pozwu. To wszystko wymaga pracy, pracy i czasu. Ile czasu i pracy? No to jest poważne zadanie, uzyskanie reparacji wymaga lat lub dekad pracy, bo to wielkie dzieło.

No ale temu rządowi zostały już tylko miesiące do następnych wyborów.

NO WŁAŚNIE!

Jesteś za reparacjami = jesteś za PiS

Pytanie “Czy jesteś za reparacjami” jest pytaniem: “Czy jesteś za tym, by ten rząd kontynuował rządzenie przez następne kadencje, aż uda mu się odzyskać reparacje”. Każdy, kto “chce” reparacji, chce rozwoju Polski wskutek reparacji, chce zadośćuczynienia za oczywiste zbrodnie Niemców na Polakach, musi chcieć dalszej pracy tego rządu, a w konsekwencji… no… no…  zwycięstwa partii, która go tworzy, w bliskich wyborach. Tak by przez następne lata rząd mógł kontynuować, będącą moralną powinnością, pracę nad “odzyskiwaniem reparacji od Niemiec”. A co jak nie uda się uzyskać tych reparacji?

Osiągalność reparacji zależy wprost od tego, czy PiS będzie rządził Polską. Tak to jest przedstawione obywatelom. To jest główna, choć nie wypowiadana wprost, teza całego przedsięwzięcia. “Jestem ZA reparacjami” oznacza jestem ZA rządzeniem PiS, bo przecież  “bez tego nie będzie reparacji”, a tak to będą – na pewno. Głos przeciw PiS jest głosem za Niemcami, za oprawcami, jest głosem za pozbawieniem Polski należnych jej 6 bilionów złotych, jest głosem za zlekceważeniem tragedii i cierpienia narodu polskiego w czasie II wojny światowej. Kwestie polityczne i wewnętrzne są wyrażone w języku pojęć zewnętrznych.

Operacja “reparacje od Niemiec” jest być może psychologicznym wehikułem walki o wynik kolejnych wyborów. Bez zwycięstwa, nie będzie reparacji, a jesteśmy to winni pomordowanym. To są sprawy wewnętrzne.

Czy reparacje są osiągalne?

Na kluczowe dla całej sprawy pytanie, wypada odpowiedzieć – nie wiadomo. Polska, dowodzona przez oficjeli PiS, będzie chciała te pieniądze od Niemiec uzyskać. Niemcy dowodzone przez ichniejszą jakąś tam partię, nie będą chciały niczego w ramach “reparacji” Polsce wypłacać. Zwolennicy partii rządzącej doszli do tego etapu, gdzie pod wpływem propagandy wysuwają sugestie, iż się uzbroimy i nasza armia będzie istotnym argumentem siły lub groźby jej użycia wobec Niemiec, który skłoni je do oddania Polsce tych pieniędzy.

Jak Polska może osiągnąć postulowane przez posła Mularczyka kwoty pieniędzy od Niemiec? Możliwe odpowiedzi są takie:

  1. Poprzez siłę swojej armii – to wspomniane sugestie zwolenników PiS.
  2. Poprzez odwołanie się do sumienia świata. Świat wstrząśnięty informacjami rządu RP, wywrze nacisk na Niemcy i te przymuszone moralnie wypłacą na rzecz RP 6 bilionów złotych.
  3. Poprzez nieustające i odważne żądania rządu RP kierowane bezpośrednio do Niemiec.
  4. Poprzez bezwzględne wsparcie naszego żądania przez zwycięskie mocarstwa II wojny światowej, w tym Wielką Brytanię, USA i Francję.
  5. Poprzez wsparcie jakichś instytucji prawa międzynarodowego.

Wydaje się, że jedynie opcja nr 4 jest realną drogą do zmuszenia Niemiec do wypłaty sum opublikowanych przez posła Mularczyka. Pytanie zatem o to, czy reparacje są osiągalne, czy to “‘gruszki na wierzbie” to pytanie o to, czy rząd RP może uzyskać jednoznaczne poparcie od rządów wskazanych państw, dla pozbawienia Niemiec oraz przekazania Polsce kwoty 6 bilionów złotych. Może? Na ile jest to realne? Nie od rzeczy będzie tu przypomnienie  niedawnego “uzyskiwania” przez ministra Błaszczaka czołgów od Niemiec “w zamian” za 240 czołgów, które RP przekazała (nieodpłatnie?) walczącej Ukrainie. A to przecież ułamek kwoty, o której rozmawiamy.
Czy to moralność jest przesłanką “dochodzenia reparacji”?

Co z ruskimi czyli o moralnych źródłach?

Inicjatorzy akcji powołują się na najwyższe przesłanki moralne. Oto śmierć i cierpienie Polaków domaga się “reparacji”. Nie opowiedzenie się “ZA” reparacjami, wyrażające się w nieudzieleniu poparcia partii rządzącej w najbliższych wyborach, która to dążyć będzie do uzyskania tych reparacji, jest “splunięciem” na cierpienie narodu polskiego.

Ci inicjatorzy, nie potrafią jednak wyjaśnić, dlaczego śmierć i cierpienie Polaków z rąk Niemców domaga się wystąpienia o reparacje, zaś śmierć i cierpienie Polaków z rąk Sowietów, absolutnie takiego wystąpienia się nie domaga. Organizatorzy “odzyskiwania reparacji” przez 7 lat, nie wygenerowali z siebie nawet zapowiedzi odzyskiwania reparacji od “ruskich” nie wspominając już o innych nacjach, które winny były i pozostają zbrodni na Polakach.

Stąd moralne uzasadnianie podejmowanych działań wydaje się fałszywe, bo nie doszłoby do pominięcia ruskich zbrodniarzy, gdyby brać pod uwagę aspekt moralny. A jednak ich właśnie pominięto.

Polityczny kontekst akcji “reparacje”

We współczesnej polskiej polityce, przywódca opozycji jest jednoznacznie obsadzany przez partię rządzącą w roli “przedstawiciela Niemiec”. Więc w interesie sukcesu wyborczego rządzącej partii leży eskalacja negatywnego obrazu Niemiec, jako najgorszego wroga, jako zagrożenia. Wszystko, co się z Niemcami kojarzy ma już wywoływać, i dzięki medialnym manipulacjom oraz odpowiedniemu rezonansowi wywołuje, lęki, poczucie zagrożenia i mobilizację do walki.

Być może stąd właśnie delegowany przez Jarosława Kaczyńskiego poseł Mularczyk, ani słowem nie wspomina przez wiele lat od reparacjach od ZSRR czy nie daj już Boże od Ukrainy – czy Ukraińcy byli winni zbrodni na Polakach i narodzie polskim? – a wybiórczo koncentruje się na Niemcach.

Oto bowiem każdy, kto w starania o reparacje wątpi, jest… zwolennikiem Niemiec! Współczesnym volksdojczem. Stronnikiem totalsów. Cichym lub jawnym wyborcą zaprzańca Tuska. Także każdy, kto jest za Tuskiem, jest przeciw otrzymaniu przez Polskę 6 bilionów złotych, bo tylko rządzenie Polski przez panów Sasina, Morawieckiego i Niedzielskiego gwarantuje nam jasną przyszłość i uzyskanie, moralnie należnych nam pieniędzy.

Całość jest więc być może polityczną grą. Nie. Partia aborcjonistów nie jest żadną alternatywą dla partii rządzącej. Chyba, że ktoś opowiada się za aborcją. Nie. Ci co nie popierają obliczonej na dalszą konsumpcję środków publicznych przez działaczy, rodziny i znajomych PiS, akcji “reparacje”, nie są ani za Tuskiem, ani przeciw Polsce. Nie dajmy się wpuszczać w te prymitywne gry. To jest pozorny wybór. To są być może pozorni wrogowie.

Analiza SWOT

Ludzie biznesu, czyli przestrzeni nastawionej na efekty, przed podjęciem projektu lub działań, dokonują tzw. analizy SWOT. Jest to z grubsza rzecz biorąc, zestawienie potencjalnych naszych stron silnych, słabości, możliwych szans i zagrożeń. Pytanie jak to wygląda w kontekście uzyskania reparacji?

Otóż szanse są ogromne, bo to są szanse na uzyskanie 6 bilionów złotych.

Zagrożenia są takie:

  • utrata twarzy  czyli wyrobienie sobie opinii państwa niepoważnego;
  • skonfliktowanie z Niemcami, które są a) naszym sąsiadem, b) państwem ponad dwa razy silniejszym, c) gospodarką we współpracy z którą realizowana jest znaczna część naszej ekonomii, d) wiodącym członkiem UE, której prawa i ustalenia regulują większość procesów gospodarczych w Polsce;
  • odwrócenie naszej uwagi od spraw bezpośrednio przekładających się na nasze bezpieczeństwo i dobrobyt, przez co możemy ponieść dodatkowe do już poniesionych straty, patrz “pandemia”, “węgiel”, “Turów”, “putinflacja” itd.

Nasze silne strony to:

  • heroiczna postawa w czasie II wojny światowej,
  • bycie ofiarą ówczesnej agresji niemieckiej,
  • nasza aktualna pomoc Ukrainie.

Nasze słabe strony to:

  • niewielka gospodarka, bez istotnych produktów i w słabej kondycji
  • kiepskie stosunki z większością naszych sąsiadów
  • brak bardzo dobrych stosunków z większością państw UE;
  • silne podziały wewnętrzne, niemożliwe do przezwyciężenia na drodze dominacji, którejkolwiek ze stron politycznych
  • skonfliktowanie z instytucjami UE
  • niski poziom solidarności społeczeństwa wyrażający się w osobistych i grupowych partykularyzmach, a więc dążeniach do egoistycznych korzyści kosztem całości społeczeństwa przez jednostki i grupy, tę troskę o całość pozorującymi.

Czy zostałeś wyzwolony przez prawdę czy też “gonisz króliczka”?

10 kwietnia 2014 Jarosław Kaczyński mówił:

Nie ma człowieczeństwa, nie ma ludzkiej godności każdego z nas bez prawdy.

    I przypomnę tutaj słowa sprzed dwóch lat, wypowiedziane w trakcie drugiej rocznicy tragedii smoleńskiej: prawda i zwycięstwo idą w parze, żeby zwyciężyła prawda, my musimy zwyciężyć. Ale żeby zwyciężyć, musimy walczyć o prawdę. Musimy walczyć o pamięć i prawdę. I wtedy nadejdzie ten dzień. Nadejdzie zwycięstwo. I prawda wyzwoli Polaków. Wolnych Polaków.

11 października 2017 roku Jarosław Kaczyński powiedział:

    “za sześć miesięcy powinno być zrobione to, co miało być zrobione”.

    ” Prawda, której jeszcze dzisiaj nie znamy (…) zostanie to powiedziane uczciwie, powiedziane Polakom, polskiemu społeczeństwu, polskiemu narodowi, bo to się Polakom po prostu należy”

31 marca 2021 roku Jarosław Kaczyński powiedział:

    “My się zbliżamy w tej chwili do 11. rocznicy [katastrofy smoleńskiej], ale to nie powinna być data, która determinuje moment ujawnienia prawdy. Prawdę można ujawnić wtedy, gdy mamy ją już na pewno.”

25 marca 2022 roku Jarosław Kaczyński powiedział:

    “Mogę natomiast powiedzieć, że pierwszy raz po zapoznaniu się z różnymi dokumentami mam wyjaśnienie całości”
“Więcej na ten temat nie mogę mówić.

Jak bardzo obecnie politycy, media i w efekcie sterowani przez nich obywatele są zainteresowani osiągnięciem godności i wyzwoleniem poprzez prawdę o tragedii w Smoleńsku? Czy jej nieujawnianie, przez tego, który oznajmia, że ma wyjaśnienie, ale nie powie, bo nie może, nas wyzwala czy uprzedmiatawia? Wyzwalamy się, czy gonimy króliczka trzymanego przed nami na wędce. Czy też już opadliśmy z sił i tego króliczka nie gonimy, tylko machnęliśmy na niego ręką?

“Reparacje” jako polityczny wehikuł nienawiści i pogardy

Akcja reparacje ma jeszcze jedną, mroczną i ciemną stronę. Przejawia się ona we wspomnianych na początku postawach, tzn. w lęku przed publicznym, słownym linczem, osób, które mogą wyrażać zastrzeżenia w stosunku do działań rządzących lub w stosunku do sensowności samego “odzyskiwania reparacji”. Ten lęk jest realny. Ten lincz jest realny. Ta powódź pogardy i nienawiści wzbudzona przez polityków i pracowników mediów w Polakach – jest realna.

Politycy i prostytuujący się wobec nich właściciele i pracownicy mediów wykorzystują nasze narodowe skłonności. Skłonności do emocjonalnego reagowania, do pozostawiania myślenia na boku, do pieniactwa, do wyrażania emocji negatywnych, do kłótni. Wystarczy poczytać wypowiedzi osób popierających aktualną władzę. W nich, ci co się nie zgadzają, to “podludzie”, “volksdojcze” itd. Zastępy umoczonych we wcześniejsze fale wyrażania pogardy, tylko czekają na okazję, by ją móc wyrażać ponownie. Nic się nie zmienia w Polsce mimo usilnych starań Kościoła Katolickiego. A przecież 80 lat temu kardynał Hlond tak opisywał polską rzeczywistość:

    Klęską dzisiejszego życia publicznego jest nienawiść, która dzieli obywateli Państwa na nieprzejednane obozy, postępuje z przeciwnikami politycznymi jak z ludźmi złej woli, poniewiera ich bez względu na godność człowieczą i narodową, zniesławia i ubija moralnie. Zamiast prawdy panoszy się kłamstwo, demagogja, oszczerstwo, nieszczery i niski sposób prowadzenia dyskusji i polemiki.

Żądza władzy i prywata prowadzą bezwzględną walkę o rządy i stanowiska, a pozorują ją troską o Państwo, które zwykle odłamy polityczne utożsamiają z sobą. Chorobliwe podniecenie i namiętność polityczna zasłaniają spokojny sąd o ludziach i sprawach, mieszają politykę do wszystkiego, wszystko osądzają ze stanowiska partyjnego, wyolbrzymiają znaczenie wypadków publicznych, wnoszą niepokój w całe życie.

Tyle dostojnik kościoła, nie uwikłany w “układy” i “konieczności”, który z troską patrzył na swoją ojczyznę. A dziś? A dziś?

Akcja “reparacje” wraz z jej nieprawdziwym moralnym uzasadnianiem, wraz z jej wątpliwą sugestią o osiągalności celu, jest budzeniem w Polakach tego, co najgorsze. Strumień najcięższych wyzwisk, kalumni, wylewa się z ekranów i stron internetowych. Nie ma granic ani barier w wyrażaniu dehumanizujących drugiego Polaka określeń. Media do tego zachęcają, popychają i wychowują, poprzez pracę swoich administratorów, poprzez wysiłek zatrudnionych trolli udających normalnych ludzi. Teraz święta wojna o reparacje. Możemy je dostać, tylko ci pseudo-Polacy, co przeciw, to uniemożliwiają. Trzeba ich zniszczyć.

A przecież, ci, co przeciw lub wątpią, wcale nie uniemożliwiają. Rząd i parlament ma pełną wolność i możliwość prowadzenia działań. No ale, jak nie wygramy następnych wyborów, to przez “tych podludzi” właśnie, stracimy reparacje, bo nasz rząd z pewnością by je odzyskał. gdyby tylko mógł rządzić. Tak ja wyjaśnił prawdę o Smoleńsku i nas wyzwolił? Staliśmy się dzięki temu wyzwoleniu prawdą, wolnymi Polakami? Czy może wykorzystanymi Polakami?

Akcja reparacje, jest akcją budzenia w Polakach demonów zła, w celu uzyskania następnej kadencji “władzy” przez daną korporację polityczną. Ci, do których ta akcja dociera, mają się czuć i czują się, pokrzywdzeni, zagrożeni, w krytycznej sytuacji. Reagować mają, i reagują, agresją, wyłączeniem myślenia i rzetelnej komunikacji, bo z podludźmi nie ma o czym rozmawiać.

Gdyby Polska chciała jakoś sterować Niemcami, to wystarczyłoby, aby ten ponad dwukrotnie ludniejszy kraj, znalazł się w sytuacji, gdzie dwie części jego społeczeństwa organicznie by się nienawidziły i toczyły ze sobą bezwzględną walkę. Wtedy, nawet drobna pomoc “z zewnątrz” mogłaby przechylić szalę to w tę, to w tamtą stronę.

Razem trwamy, podzieleni giniemy

“Razem trwamy, podzieleni giniemy” – przekazuje anglosaskie powiedzenie. Ale dla takich czy innych powodów, Polskę i Polaków dzieli się w sposób zupełnie piekielny. Opisana przez kardynała Hlonda rzeczywistość, gdzie ludzi innego zdania się “bez względu na godność człowieczą i narodową, zniesławia i ubija moralnie” ma miejsce ponownie w 80 lat po jego liście.

Nie powinniśmy mieć jednego zdania w rozmaitych sprawach, bo jesteśmy różni, a każdy może się mylić. Drogą do zgody jest uprzedni szacunek i wymiana myśli w sposób cywilizowany, to jest nastawiony nie na zniszczenie drugiego, ale na wspólne szukanie najlepszego rozwiązania i akceptację takiego, które zgodnie z przyjętymi mechanizmami zostanie przyjęte.

Nie dopuszczajmy do tego, by okazywana sobie wzajemnie nienawiść i pogarda nas Polaków miały dzielić i kopać między nami rowy. Nie doprowadzajmy do tego, byśmy  byli zamykani we wrogich sobie nawzajem obozach, byśmy się stawali armią takiego czy innego wodza zwróconą przeciw innym Polakom, wszystkim tym, co nie popierają naszego poglądu.

Nie pozwalajmy, żeby w imię interesów korporacji partyjnych, eskalować w nas utratę szacunku dla bliźnich, zachowania agresywne i zdziczenie obyczajów. Nie dajmy sobie wmówić w imię interesów grup ludzi czerpiących korzyści z polityki, że ci, co się z nami nie zgadzają to podludzie. Piekło z jego funkcjonariuszami w mediach i polityce będzie nas do tego popychać.

PiS ma prawo dążyć do reparacji od Niemiec albo o tym po tylko mówić. Inni mają prawo wyrażać wątpliwości, czy to ma sens czy nie. Nikt nie jest podczłowiekiem z powodu swoich poglądów. Po prostu jest w błędzie. Naszym zdaniem. Możemy ze sobą żyć albo się nawzajem nienawidzić. Ten wybór, jako jedna z niewielu naprawdę rzeczy, należy do nas. I go codziennie dokonujemy. Ze skutkami dla naszej duszy. Ze skutkami dla naszego państwa. Ze skutkami dla naszej przyszłości jako narodu.

Nie bądź obojętny, udostępnij dalej...

4 thoughts on “Reparacje od Niemiec czy… gruszki na wierzbie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *