Krótki komentarz do śmierci dr. Hałata

Udostępnij dalej

Śmierć. Będzie udziałem, każdego człowieka. Nie może być inaczej. To właśnie ona określa życie. Ona pokazuje człowiekowi, czy jego życie było coś warte, bo samo z siebie i tak ulegnie rozpadowi. – Co zostaje? – pytał Miłosz w wielkim wierszu „Pożegnanie„.

Otóż zostaje TO, cośmy w życiu zrobili. Nie sposób tego usunąć. Nie da się tego wymazać. Nawet jeśli ludzie zapomną. To JEST, na zawsze.

Dlatego tak strasznie ważne jest to, co w życiu robimy. I tak strasznie nieważne jest to, co ludzie o tym myślą i co nam robią. A już najmniej ważne okazuje się to, cośmy zyskali.

Świętej pamięci pan doktor Hałat, mówił prawdę. Wyrażał prawdę, naprzeciwko rozjuszonej armii mentalnych kastratów, medialnych prostytutek i płatnych siepaczy słowa na wszystkich stanowiskach. Wyrażał tę prawdę na przekór, ludzkim emocjom, wielkim interesom, na przekór KŁAMSTWU.

Ta PRAWDA, taką wypada mieć nadzieję, powita, powitała go po tamtej stronie. Spotkanie z Nią dla nikogo nie będzie łatwe, ale dla żyjących dla prawdy, będzie łatwiejsze.

Przemijamy w tym życiu. Trwa to, cośmy zrobili. Trwa nowe nasze życie – tam. Być może jesteśmy niebiańskimi żołnierzami chwilowo ubranymi w ziemski mundur. Wytrwamy? Zdradzimy? Sprzedamy się? Umoczymy się? To się okaże. Toczymy tutaj – na Ziemi – wojnę, jak to mówi Pismo Święte, wojnę z potęgami i zwierzchnościami, z pierwiastkami zła. Nie żyjemy tu dla siebie. Żyjemy dla zadania, które każdy z nas odkrywa w trakcie swojego życia. Żyjemy dla tego właśnie zmagania, dla Światła, „które w ciemności świeci i ciemność Go nie ogarnęła”.

Świeć Panie nad jego duszą.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.