List do moich braci i sióstr – covidian

Udostępnij dalej

List do moich braci i sióstr – covidian

 

Przede wszystkim na początku, chcę was przeprosić za użycie określenia „covidian”, jeśli ono was dotyka emocjonalnie. Nie chcę was urazić czy skrzywdzić i to określenie stosuję, ze względów skrótowych, chodzi o osoby czynnie wspierające, akceptujące i popierające ciąg działań podejmowanych przez rząd RP pod  kierunkiem ministrów: prof. Szumowskiego i pana Niedzielskiego w sprawie tzw. panedemii.

Piszecie, że się boicie. Oczywiście nie wprost, tylko między słowami. W słowach swoich atakujecie osoby i postawy wskazujące na potrzebę ostrożności lub odczekania pewnego czasu w sprawie wstrzykiwania preparatów mRNA, zwanego „szczepieniami”.

Wasz głos w tej sprawie sprowadza się generalnie do dwóch metod, postaw, argumentów.

  1. Dyskredytowania, często obraźliwego i poniżającego, osób i poglądów, z którymi się nie zgadzacie.
  2. Przekonywania wszystkich innych, że w tych sprawach racjonalnym jest poleganie na „większości” „naukowców”, których zdania wyrażają media i politycy występujący w tych mediach.

Odmawiacie gremialnie, tak samo jak media, pochylenia się nad konkretnymi zagadnieniami i faktami z otoczenia, bo konkludujecie, że to „za trudne”. A ponieważ „za trudne” dla człowieka, to musi on polegać na zdaniu większości, na zdaniu ICH.

To nic dziwnego, bo ONI w taki sposób przekazują jedne informacje, ukrywają inne, że bez pewnego elementarnego wysiłku intelektualnego, rzeczywiście trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, bo dane wejściowe na samym początku są niespójne ze sobą.

A jednak świadectwo dojrzałości to aż nadto dla każdego, a prawdopodobnie szkoła podstawowa też wystarczy, by zobaczyć i zrozumieć, nieprawdopodobną skalę manipulacji, błędów i fatalnych, pozbawionych racjonalnego uzasadnienia decyzji. By zobaczyć „narrrację”, która jest przygotowywana, wdrażana i którą się nas karmi.

Ad1. Deprecjacja mających inne zdanie osób i naukowców.

Boicie się, dlatego nie macie hamulców. Dlatego nie powstrzymujecie się przez osobistymi atakami na niskim poziomie na ludzi o innych poglądach, bo w waszym odbiorze oni ZAGRAŻAJĄ waszemu bezpieczeństwu. I tak osoba reklamująca się jako „logik” i autor niepublikowanej książki z tej dziedziny używa w opiniowaniu wypowiedzi profesora zwyczajnego od genetyki określeń „bzdury”, „nierówno pod sufitem” i temu podobnych. Inny patriotyczny bloger w opisie, sceptycznie nastawionych do działań wymienionych ministrów, osób lub osoby używa następujących określeń:

  • Jest jak dziecko
  • [Jego umysł] Rozdygotany. Kreatywny inaczej.
  • Wyjadają sobie z dzióbka. Podtykają, co lepsze kaski.
  • Wzajemnie stroszą piórka.
  • Zadufani w sobie

Są to wszystko środki językowej komunikacji, nie związane z argumentacją czy wyrażaniem przekonań na jakiś omawiany temat. Jest to po prostu wyrażenie negatywnych emocji nt. inaczej myślących osób. Krzywdzące, obraźliwe, pozamerytotyczne. Ludzie tak we wzajemnej rozmowie się nie zachowują. Bo… mają hamulce. I bardzo dobrze. Wy je tracicie. Ja uważam – może mylnie – że pod wpływem lęku.

Używanie takich środków w wypowiedzi do adwersarzy, dowodzi jednego – nie macie argumentów racjonalnych. Staracie się, co jest zgubną i antycywilizacyjną praktyką, przenieść spór na płaszczyznę zohydzania adwersarzy. Pokazywania ich w poniżający albo zagrażający sposób.

Ad2.Konieczność zaufania mass mediom i większości pracowników „nauki”

Wasze uporczywe i mocą mediów wtłaczane innym przekonanie, że „to nie na nasze głowy”, że „musimy się zdać na ICH zdanie” jest zupełnie błędne i niepotrzebne. (Tutaj „ICH” oznacza wszystkich tych, którzy posiadają jakieś tytuły naukowe bądź wykonują tego typu pracę, ewentualnie polityków i gwiazd pokazywanych i promowanych w mediach)

Wasz postulat NIEMYŚLENIA i zdania się wyłącznie na ICH opinie o rzeczywistości, wyrażacie słowami „Taka jest nasza cywilizacja, w którą musimy wierzyć”. Musimy wierzyć. Powtórzmy: co? MUSIMY, co? WIERZYĆ.

Wiara ma zastąpić we współczesnym człowieku rozum i myślenie. Ten postulat jest od dawna ludziom podawany, w ludzi „wdrażany”. Teraz wy go bierzecie na sztandary waszych tekstów, jest on fundamentem waszych postaw i wyrażanych przekonań. Przekonań, które NIE POCHODZĄ OD WAS. Przekonań, które pochodzą od NICH, i w które wy – po prostu wierzycie. Wierzycie, bo odrzucacie rozumowe podejście do otoczenia i rzeczywistości. Bo was do tego przekonali. Manipulacją i strachem.

Jeśli mamy wierzyć większości tzw. pracowników nauki, mediów, polityki, to najpierw wypadałoby ustalić czy owa większość istnieje i jak się wyraża. Jeśli mamy wierzyć IM, bo ONI jako większość „naukowców” i „mediów” mają rację, to zgadzamy się, gdy:

  • ONI mówią, że trzeba płacić za wydzielanie CO2
  • ONI twierdzą, że powyższe obciążenia finansowe ludzi, są niezbędne dla ratowania Ziemi przed globalnym ociepleniem
  • ONI twierdzą, że płci człowieka jest więcej niż dwie.
  • że człowiek swoją płeć może określać sam, w dowolnym momencie życia.
  • ONI mówili, że w Szwecji będzie eksplozja zgonów i zachorowań przekraczająca wielokrotnie te z WB (wg. prof Fergusona)
  • ONI mówili, że śmiertelność Covid-19 liczona w stosunku do zakażeń wynosi 3,4% (co podało WHO)
  • ONI w 2009 roku ogłosili pandemię świńskiej grypy
  • ONI w następnym roku ogłosili konieczność zakupu i przeprowadzenia szczepień przeciw pandemii „świńskiej grypy”

Lista błędów i nonsensów, zwłaszcza tych dotyczących całego świata, którą ONI popełnili zdaje się nie mieć końca. Jednak… my mamy co? mamy WIERZYĆ IM. Ale czy warto? Czy ONI mieli rację zakazując nam wstępu do lasu? Zakazując praktyk religijnych?

Czy mamy wierzyć IM, skoro zapowiedzieli stosowanie obostrzeń w zależności od podawanej przez NICH tzw. „liczby zakażeń”, a gdy ta liczba spadła, to nadal są obostrzenia?

Boicie się. Boicie się śmierci. I ja i każdy z nas śmierci się boi. Tyle, że ta śmierć, może przyjść na setki różnych innych sposobów niż Covid i poprzez poddawanie się nieracjonalnym działaniom i regulacjom my być może prawdopodobieństwo tej śmierci z innych przyczyn znacząco ZWIĘKSZAMY. W październiku 15 tysięcy osób zmarło ponad zwykłą ilość. Tylko ok 800 zmarło na Covid. Te liczby są przerażające. Mówią one jedno: Polacy płacą cenę życia za wierzenie IM, za ICH działania i ICH politykę. Te działania i polityka ZWIĘKSZAJĄ ZAGROŻENIE ŚMIERCIĄ.

Boicie się także tego, że będziecie tkwić w zamknięciu, w lockdownie, że „ile tak można”, że „szczepionka nas wyzwoli”, ale oczywiście pod warunkiem, że zaszczepi się 70% społeczeństwa. Tylko to pozwoli nam wyjść z lockdownu, a tak dłużej żyć się nie da.

Mylicie się. Wyjść z lockdownu możemy teraz. W tej chwili. Zamknięcie nie jest, co pokazują decyzje rządu utrzymujące je pomimo drastycznego spadku tzw. zakażeń, pochodną żadnych sensownych elementów rzeczywistości i naszego otoczenia. Jest ono wyłącznie pochodną decyzji ICH. ONI twierdzą, że jest potrzebne, a my nie mamy żadnych narzędzi by te twierdzenia weryfikować, bo co?, bo MUSIMY IM WIERZYĆ, jak to deklarujecie. Nie, nie musimy.

Strach jest właściwy każdemu. Odwaga nie polega na braku odczucia lęku. Polega na wysiłku, by z lęku się wydobyć na taki poziom, na którym możemy pomyśleć i decydować niezależnie od lęku. ONI zaplanowali i prowadzą oddziaływanie na nas w tym celu, aby potęgować w nas lęk i przerażenie.

„Wśród osób czujących się bezpiecznie i spokojnych należy podnieść przeżywany poziom lęku i zagrożenia, poprzez stosowanie, ukierunkowanego na emocje, strumienia wstrząsających przekazów i informacji.

ONI planowali i robią wszystko by nas podzielić i skłócić, by „napuścić” jednych na drugich:

„Społeczna dezaprobata pełni ważną rolę w zapobieganiu wystąpienia  zachowań aspołecznych czy porażki we wprowadzeniu nowych pro-społecznych postaw”

To są ICH plany i działania, których owoce możemy teraz obserwować. To ONI powiedzieli ustami ministra:

„Po prostu zwyczajnie wygenerujemy zapotrzebowanie, emocjonalne zapotrzebowanie na szczepionkę, taki stan ducha, że chcę to mieć”

A teraz wy, piszecie, że „po prostu” musimy IM wierzyć. Smutne.

Sumując:

Tak zwane szczepienia są eksperymentem medycznym. Eksperymentem, który może się powieść albo i nie. Jeśli ktoś chce, powinien mieć możliwość wziąć udział w tym eksperymencie. Na tym polega wolność ludzi. Powinien mieć jednak udostępnioną na równym poziomie informację o potencjalnych korzyściach, jak i zagrożeniach. Asymetria w informowaniu, będzie tu oszukiwaniem osoby biorącej udział w eksperymencie.

Te preparaty genowe mogą nam wszystkim pomóc, ale mogą i zaszkodzić. Ta pomoc, to potencjalne uniknięcie choroby. Ta szkoda w wymiarze medyczno-osobistym, może mieć charakter krótkoterminowych skutków ubocznych (tzw. uczuleń) prowadzących do różnych szkód na zdrowiu, łącznie z poważnymi. Na bezpieczeństwie w tej dziedzinie skupia się uwaga propagujących ten eksperyment. Mogą mieć też skutki długofalowe, w postaci chorób autoimmunologicznych i innych, których zaistnienie bądź nie pozostaje w sferze domniemań, bo BRAK JEST BADAŃ KLINICZNYCH, które NIE ZOSTAŁY ZAKOŃCZONE.

Jednak, jak w anegdocie o przemytniku, co na rowerze przewoził przez granicę worki z różnymi rzeczami, najistotniejszym zagrożeniem może nie być to – medyczne. Może nim być mały numerek, papierek, kod, który OTRZYMAMY. Wreszcie coś dostaliśmy. A chodzi o „świadectwo szczepienia”, swoisty paszport immunologiczny. A przecież ONI zapowiadają, że bez takiego „paszportu”, nie pozwolą nam wsiąść do samolotu, może do pociągu. Utrudnią nam dostęp do służby zdrowia. Tylko z takim „paszportem” będzie można odwiedzić swoje przedwcześnie narodzone dziecko, a jak nie to won.  Te paszporty umożliwią ostatecznie „SS” czyli segregację szczepienną i w efekcie KONTROLĘ nad ludźmi. Kontrolę posuniętą do możliwości wpływania na ich poruszanie się, na ich kontaktowanie się, na wszystkie aspekty życia. Przecież ONI ustami ministra zapowiadali:

„Myślimy o tym, żeby mieć narzędzia do szybszego, bardziej precyzyjnego weryfikowania osób, które powinny zostać poddane kwarantannie. Lepszego wyłapywania mówiąc krótko osób, które miały kontakty z osobami zarażonymi”
„Chociażby do weryfikacji tego czy Polacy w święta posłuchali się, byli na miejscu, czy też jeździli, a jeżeli jeździli to skąd i gdzie, i gdzie możemy się spodziewać ewentualnego  ewentualnych, ewentualnego podwyższonego ryzyka”

Więc już na koniec moi bracia i siostry – pogódźmy się. To znaczy, nie próbujcie nas krzywdzić i oskarżać, i obrażać, i poniżać. Jeśli mamy różne zdania to szanujmy się mimo wszystko nawzajem. Rozmawiajmy. Nikt nikomu nie broni dostępu do tzw. „szczepień”. Każdy może sobie zrobić zastrzyk i czuć się bezpieczniej, bo faktycznie może ów zastrzyk zwiększać, na dziś, bezpieczeństwo przed zachorowaniem.

Niech też nikt nikogo, nie przymusza do tzw. szczepień. Czy to groźbami, że ci bez szczepień będą mieli utrudnienia w życiowo ważnych sprawach. Czy to jednostronną zmasowaną propagandą uprawianą przez media.

Zwróćcie uwagę, że was głos wpisuje się w głos współczesnego medialnego Behemota. Że mówicie jak Russia Today, jak CNN, jak TVN. Mówicie głosem ICH. I ten wasz głos w ICH mediach, znajduje poczesne miejsce, gdy np. taki wspaniały i mądry głos jak {TEN}, jest przez owe media spychany na miejsce niewidoczne, pozbawiając w ten sposób szersze kręgi osób możliwości zapoznania się z nim.

ONI wmawiają nam, że mamy się izolować od siebie. Szczują nas do tego, byśmy sobie wzajemnie okazywali „społeczną dezaprobatę”. To ICH plan. To ICH działania. Nie idźmy w to. Tak naprawdę mamy tylko siebie nawzajem, a ICH – mamy prawo sądzić – nic nie obchodzimy. Jesteśmy dla nich przedmiotami bez zdania i prawa stanowienia o sobie, wsadem do użycia i przetwarzania, liczbą, której jest na ziemi za dużo. ONI mają pieniądze, władzę, policję i wszystkie media. My mamy tylko siebie. Więc… pokój 🙂 Jesteśmy z wami, w waszej decyzji zaszczepienia się i akceptacji różnych regulacji prawnych. Bądźcie z nami w naszym dystansowaniu się, bądź niezgodzie z różnymi regulacjami prawnymi naszego życia. Jest takie powiedzenie wywodzące się od – a jakże – Greka, a popularne w sferze anglojęzycznej: „United we stand, divided we fall”  „Razem przetrwamy. Podzieleni upadamy”. To stara mądrość. Trzymajmy się jej. Razem.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *