Nowy rok, nowe cele, cała naprzód!

Udostępnij dalej

Nowy rok, nowe cele, cała naprzód!

 

Z jednej strony odpalamy firewerki, krzyczymy z radości, wychodzimy na place naszych miast. Dlaczego? Bo dożyliśmy! Bo jest! Bo jest Życie, bo jest Nowy rok, bo cudownie jest istnieć. Ale przecież, moglibyśmy tak, co dnia, a jednak, tylko raz na rok.

Raz na rok jest zima. Raz na rok jest lato. Raz na rok, przynajmniej u nas, zboże się złoci, czereśnie są soczyste, chabry znaczą zieleń a bociany odlatują, gdzieś… gdzie nie wiemy.

Więc świat, przyroda i rzeczywistość mają swoje rytmy. Pojawiają się i odchodzą. Dni i noce. Pory roku. Nawet ludzie… i pokolenia. Niczym fala wzbudzona w jakimś ośrodku, niechby i na wodzie, ma swoje szczyty i dołki, ta akustyczna i światło – podobnie, tak i cała rzeczywistość i my – falujemy. Śnimy, budzimy się, jesteśmy aktywni, znów śnimy…

Dlaczego? Dlaczego istnieje wszędzie to falowanie, ta cykliczność? Czy nie mogłoby być po prostu, stale, bez zmian…?  Bez Nowego Roku, bez kolejnych żniw, bez nowego – wszystkiego? Pewnie, choćby teoretycznie, mogłoby, tyle, że wtedy, wszystko byłoby stare, wtedy – nie byłoby w zasadzie zmian, bo nic nie odchodziłoby w przeszłość. Może to „falowanie” jest warunkiem istnienia jako takiego. Tego byśmy byli. Tego byśmy się cieszyli, Nowym Rokiem, czasem nowym dniem, nowo poznanym człowiekiem, nową pracą, nową książką, nową drogą…

Nowy rok znaczy – od nowa. Znaczy, że to co stare, zostawiamy za sobą. Człowiek potrzebuje równowagi między potrzebą zachowania i potrzebą nowości, a więc w pewnej mierze utraty. Zachowując wszystko – nie jesteśmy w stanie iść dalej. Na pielgrzymce. W życiu. Ciężar „bagażu” staje się niemożliwy do udźwignięcia. Więc stajemy wtedy, pełni tego, cośmy zachowali. Do czego jesteśmy przywiązani, czasem żywotnie. I rozglądamy się. Uciec? Upić się? Zostać? – Trzeba tracić, odkładać ad acta. Trzeba zaczynać właśnie Na Nowo, jeśli chce się iść dalej.

Więc jest takie pytanie, co damy radę zostawić za sobą na progu tego Nowego roku? Nie mówię zapomnieć w sensie technicznym, bo to i niemożliwe, i szkodliwe. Zostawić w sensie – stale to sobie przypominać, tym żyć, do tego się odnosić. – Nie było pierwszej połowy. Teraz jest druga – mówią czasem w NBA, gdy drużyna niespecjalnie się spisała.

Zostawienie spraw i rzeczy za sobą robi miejsce w człowieku. Miejsce na nowe. Cele, zamierzenia, działania, życie. Nowy Rok wtedy, to nowy start, ale właśnie wtedy, gdy Stary i to, co było, zostawiamy za sobą. Gdy nie „przywiązujemy się” do tego „za nami”, no i gdy postawimy sobie jakieś Cele w nowym roku.

To stawianie sobie celów nie jest wcale rzeczą przyjemną. Nie jest przyjemną, bo wiele razy już być może tak robiliśmy. I co? Ano różnie, poprzecznie i podłużnie. Częściej, taką postawię ryzykowną tezę, było trochę wstyd, że tych celów żeśmy nie osiągnęli. Więc stawiać je znowu? – Tak – trzeba odpowiedzieć na to pytanie – po trzykroć tak!

Właśnie nie ważne, co było kiedyś, co zdołaliśmy czy jakie popełniliśmy błędy. Nowy Rok, to Nowy Start. Jest to, co przed nami. Wyznaczenie sobie, choćby pobieżne, miejsca, gdzie chcemy dojść, celów, jakie dobrze by było osiągnąć lub choćby o nie się starać i dla nich pracować – jest zupełnie krytyczne. Dlaczego? Bo jesteśmy procesem, wartką rzeką płynącą przez rzeczywistość i zmieniającą, i współtworzącą tę rzeczywistość. Jesteśmy w jakimś sensie pielgrzymami na drodze. Gdy nie ma celu, to nie ma drogi. To człowiek przestaje. Iść. Tylko siada. I pije. Już to gorycz, już przyjemność, czasem agresję, czasem alkohol.

„Istotowe” dla człowieka, jest odczuwanie satysfakcji z dwóch powodów.

Po pierwsze, gdy człowiek może skutecznie wchodzić w interakcję z rzeczywistością – zmieniać ją. To widać choćby po tych malutkich dzieciach, gdy takiemu dziecku uda się coś w rzeczywistości zmienić, gdy zobaczy, że skutecznie oddziałuje na zabawkę, na grzechotkę, potem na łuk, na szyszkę i tak dalej, wtedy powtarza tę czynność z radością i zadowoleniem.

Po drugie, gdy człowiek gdzieś zmierza, gdy ma w postrzeganej przyszłości OSIĄGALNY CEL, wtedy znów rodzi się w człowieku statysfakcja, chęć do życia, siła napędowa, która niesie go przez życie. Żyje człowiek – po coś.

Te dwie potrzeby, cechy, tendencje w zasadzie zlewają się w jedno, bo ów CEL jaki człowiek sobie stawia, musi być… osiągalny, niechby częściowo, ale jednak osiągalny. A będzie, jeśli będziemy w stanie skutecznie zmieniać rzeczywistość, „przemieszczać się na drodze”. Gdy człowiek widzi, że cel osiągalny – nie jest. Gdy może nie ma celu, wtedy rozpoczyna się stopniowy proces zaniku. Zaniku tego, czym jest Życie, aż do tego, czym jest życie.

„Utkwienie” (being stuck), poczucie niemocy (ja już nie potrafię, nie dam rady), świadomość braku celu (już nic mnie nie czeka), to często spotykane, silnie degradujące człowieka odczucia i postawy. Właściwie jeśli nie mam celu, do jakiego miałbym zmierzać albo jeśli to zmierzanie jest niemożliwe, to po co żyć? Pozostaje doznawanie przyjemności, ale co, jeśli przestaniemy ją odczuwać? Jeśli zastąpi ją frustracja, jakiś ból, może krzywda lub jedno z setki negatywnych odczuć i doznań? Wtedy… dzieją się z ludźmi rzeczy bardzo smutne. Bo to NIE JEST nasz sposób funkcjonowania.

Dlatego na ten Nowy 2021 rok, pomyślmy o jakichś celach, jakie warto by było osiągnąć. Wyobraźmy je sobie. Dlatego odstawmy, to co było – choćby to były nasze sukcesy albo porażki – za siebie. Dlatego posprzątajmy trochę, co stare, co było – zróbmy miejsce. Wtedy uczynimy w tym Nowym Roku następnych ileś kroków i dni. Suwerennie, samodzielnie, po swojemu, współpracując w ten sposób z Życiem przez wielkie „Ż”. Dając mu z nas, to, co w nas najlepsze. Wszystkiego najlepszego wszystkim życzę. Do dzieła!

….

No a teraz, nie inaczej – muzyka. Pewien starszy i dojrzały Pan 🙂

„Gdzieś ponad tęczą
Jest miejsce, o którym słyszałem w kołysance
Niebo tam błękitne
I spełniają się wszystkie marzenia, które mieliśmy odwagę mieć 🙂

Kiedyś, gdy się zbudzę
Chmury będą za mną
A strapienia się rozpłyną jak krople deszczu
Tam właśnie się spotkamy”

To – w luźnym tłumaczeniu 🙂 A kogo – mamy nadzieję „tam” spotkać – to już odrębny wielki temat, pod tytułem – „Miłość”. No i żeby nie przeciągać – Eric Clapton:


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *