Elementarz wandemii: #2 Czy wirusy są straszne?

Udostępnij dalej

Elementarz wandemii: #2 Czy wirusy są straszne?

 

Nie ma nic bardziej przerażającego od wirusa. Jest niewidoczny. Taki prawie właściwie nieżywy. Roznosi się w trudny do powstrzymania sposób. Nieustannie mutuje, a gdy dostanie się wreszcie do organizmu, to człowiek jest w poważnych tarapatach i często umiera.

Nowy wirus odkryty – zaczynają się wiadomości, krzyczą nagłówki stron internetowych. Panika jest zrozumiała i uzasadniona. Dlaczego właściwie są wirusy? Jak przetrwały? Czy nie można się ich raz na zawsze pozbyć, czy zawsze będziemy zagrożeni tymi podstępnymi i wrogimi nam organizmami?

Wirus właściwie nie żyje. To jest po prostu ciąg kwasu nukleinowego opakowany w jakieś białko jako osłonę. I tyle. Nie oddycha. Nie porusza się. Nie zmienia się. Jest. Czeka. Żeby dostać się do organizmu żywiciela, by go zakazić, zainfekować, zabić.

Gdy wirus dostaje się do organizmu, to zależnie od swojej budowy, tj. tego białka opakowania, doczepia się do konkretnych komórek, konkretnych organizmów. Wpada do ich wnętrza i tam, komórka, nie wiedząc, że DNA lub RNA (wirusy są tych dwóch typów) jest obce, zaczyna budować. Bowiem DNA i RNA to są po prostu plany, kody konstrukcji. W przypadku wirusa, plany konstrukcji następnego wirusa.

Komórki organizmu więc wytwarzają wg tych planów następne wirusy i następne. Dochodzi do interakcji z białkami wirusa albo nawet do ingerencji wirusa w kod genetyczny właściciela. Infekcja. Choroba. Czasem śmierć.

I te małe zwitki z instrukcją na kopiowanie ich przez komórki, bo tak właściwie można by wirusy nazwać, czekają na kontakt z następną komórką, z następnym nosicielem. W trakcie kopiowania mutują, zmieniają się, powstają coraz to nowe wersje.

Ale może historię wirusów poznał człowiek od złej strony. Poznał ją od strony choroby i śmierci, którą te drobiny powodują. Stąd każdy wirus tak właśnie się nam kojarzy, jako bardzo niebezpieczny pasożyt, czyhający na nasze zdrowie i zycie.

A może jest inaczej? Może wirusy są jak bakterie albo nawet jak zwierzęta czy ludzie? To znaczy są takie, które są śmiertelnie groźne – i je właśnie na początku poznaliśmy i znamy – ale są takie, które groźne nie są albo nawet są użyteczne? Po co właściwie są wirusy w naturze? Czy służą czemuś specyficznemu czy są wyłącznie zagrożeniem dla organizmów żywych?

Okazuje się, że liczebność i różnorodność wirusów w naturze przekracza, i to wielokrotnie, zróżnicowanie organizmów żywych. Nieustannie mutujące, dostosowujące swój kod do tkanek i komórek, są najbardziej różnorodną formą… no właśnie… życia?

Znakomita większość wirusów nie jest w stanie infekować ludzi ani nawet ssaków, zaś wiele z tych, które są do nas „dostosowane” może pełnić korzystną dla nas rolę, wzmacniając nasze zdrowie, chroniąc nas przed chorobami czy modyfikując nasz kod genetyczny. Niemożliwe? Niewiarygodne? A jednak.

Wirusy potrafią bowiem infekować bakterie, te dla nas niekorzystne. Namnażając się w nich właśnie powodują ich destrukcję w niewidoczny dla nas sposób. Z drugiej strony, potrafią współistnieć z florą bakteryjną, zapewniając jej stabilność i potrzebną nam różnorodność szczepów bakterii. Nie dopuszczają po prostu do tego, by jakiś rodzaj bakterii zdominował pozostałe. Tu wirusy zachowują się podobnie do drapieżników, utrzymujących w pewnych granicach populacje innych zwierząt.

By zrozumieć rolę wirusów, wypada zacząć je postrzegać jako część ekosystemu życia, ekosystemu naszego też organizmu, utrzymującą niezbędną różnorodność i funkcjonalność mikrobiomu (flory bakteryjnej). To z kolei (poprawne funkcjonowanie mikrobiomu) ma wpływ na sprawność układu immunologicznego, przyswajanie potrzebnych nam składników odżywczych a nawet na nasz nastrój i emocje. Wirusy potrafią powstrzymać nawet namnażanie się innych wirusów.

Ilość bakterii w organizmie człowieka jest podobna lub wyższa niż ilość wszystkich naszych komórek. Ilość wirusów towarzyszących nam na stałe jest ponoć jeszcze wyższa i pełnią one po prostu niezbędną rolę w wielkim systemie jakim jest nasze ciało.

Najciekawszą może cechą wirusów jest możliwość przechodzenia pomiędzy gatunkami i… co może ważniejsze włączania w kod genetyczny organizmów pewnych, przenoszonych we własnym kodzie, sekwencji. O dziwo, ocenia się, że blisko jedna dziesiąta ludzkiego DNA ma źródło właśnie w materiale przyniesionym nam przez wirusy. Np. uczeni uważają, że to właśnie retrowirusy w historycznej przeszłości przyniosły ssakom mutację, której skutkiem było tworzenie się łożyska i poród żywych potomków.

Wirusy istnieją wszędzie. Współistnieją z każdą formą życia. Przenoszą informacje i zmiany. Mogą być postrzegane jako swoisty język natury, który przekazuje istotne informacje między formami życia. Są oczywiście i takie, które są śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi, ale to nie przez sam fakt, bycia wirusem, tylko przez szczególną mutację bądź zbiór uwarunkowań.

Wirus więc z definicji nie jest czymś złym, tak jak deszcz, nie jest czymś złym. Może przynieść powódź zmiatającą domy, może nawodnić wyschłą ziemię i pozwolić na transport soli mineralnych do korzeni roślin. Bez wirusów, życie nie byłoby tym, czym jest. Nie są wyłącznie groźnymi pasożytami. Każdy z nas, ma w każdej chwili w sobie bardzo wielu przedstawicieli tej „rodziny”, na kształt mikrobiomu – a więc flory bakteryjnej organizmu – tworzą viron, swoistą florę wirusową, która podlega zmianie nawet pod wpływem diety.

Chodzi po prostu o to, by nie dać się zastraszyć, samymi informacjami o czyhającym, nowym wirusie. Rozumiejąc, że to jeden z naturalnych dla nas elementów środowiska, możemy ze spokojem zachowywać potrzebną ostrożność, nie kaszleć i nie kichać na innych, nie narażać się na zakażenie wirusami szczególnie groźnymi i śmiercionośnymi.

Śmiercionośność tego ostatnio najbardziej medialnie promowanego – SARS-Cov-2, została potwierdzona, ale jednocześnie zagrożenie jakie stwarza on dla nas, okazuje się takie, jak od „normalnie” spotykanego wirusa grypy, a być może nawet jest ono nawet mniejsze. Czy zatem wyjątkowe środki zastosowane z jego powodu znajdują rzeczywiste uzasadnienie? Chyba jednak ludzie – mocno przesadzili.

——————————————————————–

1. Poprzednia część elementarza „wandemii, tutaj: Elementarz wandemii: #1 Czy epidemia jest naprawdę?

2. Popularne mat. anglojęzyczne:
The Viruses That Shaped Humanity
Viruses: The Good, the Bad, and the Ugly


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *