Elementarz wandemii: #1 Czy pandemia jest naprawdę?

Udostępnij dalej

Elementarz wandemii: #1 Czy epidemia jest naprawdę?

 

Jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość” – Albert Camus 1947

 

I co? Wszyscy sobie to wymyślili? Na całym świecie – padnie szydercze pytanie, w stosunku do każdego, kto wyrazi wątpliwość w to, czy jest… pandemia.

I nie bez przyczyny padnie takie pytanie. Powszechność ocen, wskazuje na ich słuszność. Setki, tysiące, miliony, miliardy ludzi uważających, że jest pandemia – nie może się mylić. Nieskończona ilość mediów – nie może przecież wprowadzać w błąd. Instytucje międzynarodowe – nie mogą pleść głupot, a naukowcy – nie mogą mówić powszechnie nieprawdy.

Każdy przytomny człowiek zgodzi się zatem, że pandemia czy epidemia – jest naprawdę. Zgodzi się tym bardziej, że Jozef Borell szef polityki zagranicznej UE powiedział, iż „Dezinformacja w czasach koronawirusa może zabijać” i zapowiedział starania, by stanowiska niezgodne z rządowymi, uczynić niedostępnymi dla opinii publicznej.

Jak rozstrzygamy… czy to, co widzimy, to właśnie… pies, taniec, epidemia? Jak weryfikujemy, czy rzeczywistość, to właśnie „to”?

Generalnie robimy to na dwa sposoby:

  1. odwołujemy się do już posiadanych wzorów i przykładów z doświadczenia
  2. zestawiamy cechy obserwowanej rzeczywistości z definicją pojęcia, czy jej cechy spełniają wymogi tej definicji

Wiedza o pandemii z doświadczenia i historii

Nikogo nie trzeba uczyć, czym jest epidemia. Przerażające katastrofy:

  • Plagi Justyniana z 541 roku, zmarło do 10% populacji ówczesnego świata
  • Czarnej śmierci z 1346 roku, która zabiła połowę ludności Europy
  • Hiszpanki z 1918 roku. Zachorowała 1/3 populacji świata, zmarło 50 – 100 milionów, w większości młodych i zdrowych ludzi

to jedne z wielu, wyrytych w pamięci pokoleń, w dziełach wielkich artystów („Dżuma”), ciągle w nas obecne. Wiemy, że pandemia to są stosy trupów, to śmierć, która czai się na ulicy, za rokiem, za drzwiami. Śmierć, przed którą niemal nie ma ucieczki czy obrony, która czeka na nas i naszych bliskich.

Przywołana powieść Alberta Camusa jest jednym z najbardziej przejmujących odwołań, do doświadczenia epidemii, do czasu ciemności. I przenikliwie zapisał on, że „Jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość” oraz „zawsze nadchodzi godzina w historii, kiedy ten, co ośmiela się powiedzieć, że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią„. Bo wszystko inne wówczas zawodzi.

Więc epidemia to masowa śmierć i masowo chorujący ludzie. Dlatego właśnie to słowo, to określenie „pandemia”, „epidemia”, budzi takie traumatyczne uczucia w ludziach. Gdy stają wobec pandemii, to czują strach. Chłodny oddech śmierci na karku. Czują jak „ściska im się serce”. Jak napinają się mimowolnie mięśnie. Zbliża się… śmiertelne niebezpieczeństwo.

Wiemy więc, czym jest – pandemia i epidemia. Wiemy to dobrze, z przekazu doświadczeń, z przekazu historii. Jest ta wiedza w nas dobrze zapisana.

A jak jest z tym drugim sposobem wnioskowania o epidemii czy pandemii? Jaka jest jej definicja, żebyśmy mogli zestawić to, co się dzieje, z przypisanymi zjawisku cechami?

Ulotna definicja pandemii

Na stronach WHO czytamy: „A pandemic is the worldwide spread of a new disease” / ” Pandemia to nowa choroba o światowym zasięgu”. Zatem warunki, aby coś określić jako pandemię są dwa:

  • jest to nowa choroba
  • jest wykrywana na całym świecie

Oczywiście ktoś może zapytać, co to znaczy – nowa choroba? Czy nowy wirus grypy, te wirusy mutują nieustannie, to już jest nowa choroba czy wcale nie? Tu WHO oraz inne instytucje zajmujące się zdrowiem na świecie, podpowiadają, że „nowa” oznacza taką chorobę, na którą ludzie nie posiadają odporności. Ich system immunologiczny nie zna patogenu wywołującego chorobę, dlatego infekcja rozpowszechnia się szybko, a ludzie chorują masowo.

A jednak, w przytoczonej definicji uderza brak odniesienia do naszej wiedzy z przeszłości, brak uwzględnienia tego, że przecież pandemia oznacza masową śmierć ludzi. Nikt przecież za pandemię nie uzna nowej wersji kataru, nawet jeśli jest naprawdę nowa i pojawi się na całym świecie. Jest w sumie dla życia ludzi niegroźna, choć być może w szczególnych wypadkach, osób bardzo ciężko chorych, może przyspieszyć ich śmierć.

Okazuje się, że ten brak wymogu zaistnienia masowych zgonów i ciężkich zachorowań w definicji pandemii nie jest przypadkowy na stronach WHO. Po wielkim blamażu, jakim stało się ogłoszenie przez tą instytucję pandemii świńskiej grypy w 2009 roku, zarzucono jej, między innymi w dokumentach Unii Europejskiej, że dokonała ona ZMIANY DEFINICJI pandemii i w oparciu o tę zmianę dokonała ogłoszenia, że pandemia wybuchła. WHO początkowo zaprzeczyło iżby definicję zmieniało. Jednak w internecie zachowały się kopie poprzedniej treści stron WHO.

I tak: 1 maja 2009, na stronie WHO można było przeczytać:

    „Z pandemią grypy mamy do czynienia, gdy pojawia się nowy wirus, na który ludzie nie mają odporności, co skutkuje epidemiami na całym świecie i ogromną liczbą zachorowań oraz zgonów„.

Ale już 4 maja 2009 roku na tej samej stronie WHO można było przeczytać, że

    „Pandemia jest występowaniem epidemii na całym świecie. Pandemia grypy może wystąpić, gdy pojawi się nowy wirus, na który ludzie nie są jeszcze uodpornieni”

Jak łatwo zauważyć zniknęły wymogi ogromnej ilości zgonów i chorych, by daną infekcję określać mianem pandemii.

Bazując na tej zmianie 11 czerwca 2009 roku, WHO ogłosiło pandemię H1N1 (świńskiej grypy – swine flu). W następstwie tej decyzji, media szeroko relacjonowały zagrożenie pandemią, a rządy państw podjęły szereg decyzji, w tym o zakupie szczepionek oraz leków mających zapobiegać pandemii.

Do tego zabiegu i jego konsekwencji nawiązała Unia Europejska w dokumencie z 23 marca 2010 roku, wskazując tam na szereg nieprawidłowości. W pkt. 14 tego dokumentu czytamy:

„Z poważnym zaniepokojeniem naukowców spotkało się gwałtowne przejście przez WHO do poziomu 6 epidemii, gdy wywoływane infekcją objawy były łagodne. To zaniepokojenie było tym większe, gdyż dodatkowo zmieniono definicję pandemii tuż przed jej ogłoszeniem„.

Dla pełnego obrazu należy dodać, że WHO odpowiedziało, że nigdy nie zmieniało definicji pandemii. Skonfrontowane z archiwalnymi zapisami treści swoich własnych stron internetowych, oświadczyło, że sformułowania na nich zawarte nie stanowią definicji, tylko określenie tego, czym jest epidemia. W procesie dalszego wyjaśniania, WHO nie potrafiło wskazać innej, jednolitej definicji pandemii, w to miejsce posługiwało się zbiorem poziomów epidemii, których określenia też podlegały zmianom.

Reasumując:

Wirus SARS-CoV-2 istnieje i wywołuje u ludzi infekcję, która kończy się czasem ciężkimi powikłaniami i śmiercią. Obecność wirusa oraz infekcji i stanów chorobowych stwierdza się na całym świecie.

Jednak rzeczywista, w ujęciu statystycznym, śmiertelność tego wirusa jest niska (zwłaszcza w zestawieniu z innymi przyczynami zgonów w społeczeństwie) i w żadnym wypadku, nie odpowiada rzeczywistości epidemii znanych ludziom z historii. Definicję pandemii zmieniano, więc to, co nie było pandemią przed zmianą, po zmianie definicji – już nią jest. Co więcej, ostatnie badania jasno wskazują, iż znaczna część populacji, jest na tego właśnie wirusa – uodporniona, nie jest on zatem nowy w rozumieniu określeń WHO czy CDC.

Pozostaje pytanie: Czy to w ogóle ważne? Co z tego, że WHO określi coś jako pandemię lub nie?

Otóż owa deklaracja, uznanie danej infekcji za pandemię, niesie ze sobą szereg bardzo poważnych skutków. Ze względu na uwarunkowania społeczno-polityczne, ta decyzja pociąga za sobą każdorazowo poważne działania państw na całym świecie. Wprowadzane są procedury i obostrzenia w stosunku do życia obywateli oraz sfery gospodarki. Wydatkowane są poważne środki na, mające pomagać, leki i szczepionki. Zmienia się rzeczywistość życia i funkcjonowania ludzi. Taką właśnie jedną decyzją, taką jedną deklaracją.

Pandemia jest. Bo tak ogłosiło WHO, bo tak mówią wszystkie główne media, bo tak twierdzą naukowcy, szczególnie ci zatrudniani przez rządy, bo w środowisku naukowym zdania, co do stopnia zagrożenia infekcją i działań rządowych, są podzielone.

Warto pamiętać, że to nie jest pandemia w rozumieniu tych historycznych, strasznych doświadczeń ludzkości, ani w rozumieniu określeń jakich ludzie używali do 2009 roku, do momentu zmiany treści definicji „pandemii” przez urzędników WHO.

Skoro nie jest to pandemia, jaką ludzkość zna z doświadczenia oraz nie jest to pandemia w rozumieniu tego określenia aż do 2009 roku, ale jest jednak  ogłoszona przez WHO, to może wypadałoby po prostu użyć nowego słowa na określenie tego, z czym mamy do czynienia. Określenie „wandemia” wydaje się tu pasować, jako rodzaj infekcji spotykanej na całym świecie, a ogłaszanej przez pracowników WHO, jako pandemia.

Wszystko bowiem, zaczyna się od słów, jak to pisał Zbigniew Nienacki w „Dagome Iudex” zaś naprawa rzeczywistości właśnie od naprawy słów się powinna zaczynać, co postulował Konfucjusz. We współczesnym świecie agresja toczy się w przestrzeni informacji i myśli. Dlatego jej ofiarą padają zawsze najpierw słowa i pojęcia. myśli.


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *