Kłamstwo i prawda. Kasia i kampania „koronawirus”

Udostępnij dalej

Kłamstwo i prawda. Kasia i kampania „koronawirus”

 

Tak?! To zobacz sobie, co się stało z córką Kasi Kowalskiej – rzuciła mi w twarz znajoma, gdy poddawałem w wątpliwość, sensowność – budowanej policyjną opresją – polityki „zostań w domu”. I zrobiło mi się trochę przykro, owszem, jednostkowy przypadek córki słynnej artystki, nie uzasadnia w racjonalny sposób polityki zaaresztowania społeczeństwa, ale z drugiej strony popularność piosenkarki, której piosenki bardzo lubię, jej łzy, cierpienie, prawdziwa nieskrywana tragedia z powodu Covid-19 i jej apel, by uchronić się przed tym, co spotkało jej córkę, przez podporządkowanie się nakazanej przez rząd, a propagowanej przez media, polityce „zostań w domu” – naprawdę miał znaczenie. Emocjonalnie bardzo silne. „Lekarz powiedział: Niech pani przemówi do rozsądku młodym ludziom, bo oni nie zdają sobie sprawy z tego, co się dzieje”.

 

 

Teraz… dowiadujemy się, że… to nieprawda. Że problemy zdrowotne córki pani Katarzyny nie miały NIC WSPÓLNEGO z Covid-19 ani z wychodzeniem, czy nie wychodzeniem z domu. Co więcej, pod nieobecność prawdy, którą przecież zainteresowane osoby mogłyby ujawnić, pojawiają się informacje, że przyczyną zapaści na zdrowiu córki pani Kasi było używanie zbyt dużych dawek środków odurzających. Do tego warto dodać manipulacyjne i kłamliwe w istocie wyjaśnienia, że przecież Kasia nigdy nie mówiła, że córka była chora na Covid-19. Nie. Nie mówiła. Wprowadzała wszystkich w błąd mową „nie wprost” i łzami na youTube. Każdy kto oglądał to wystąpienie, zrozumiał, że to koronawirus był przyczyną tej tragedii.

Zostaliśmy wszyscy po prostu oszukani. Brutalnie, emocjonalnie, publicznie.

Było kłamstwo i jest prawda. Kłamstwo, że Covid-19, że straszne, że „Zostań w domu”, bo córka piosenkarki jest z tego powodu w stanie krytycznym. I prawda. Jaka jest prawda? To wiedza nie dla ludzi, o prawdzie, nagle nikt nie chce mówić.

Kłamstwo i prawda być może mają miejsce w przypadku „kampanii koronawirus”. Mielibyśmy kłamstwo: straszliwą, śmiercionośną, zagrażającą ludzkości chorobę oraz ratującą ludzi rządową politykę „izolowania społecznego”.

I mamy prawdę. Powszechność statystycznego oszustwa, bezprecedensową medialną kampanię przerażenia i strachu realizowaną przez zastępy funkcjonariuszy przemysłu kłamstwa. A być może, to tylko środki, narzędzia, bo w istocie mamy operację przerabiania ludzi na bydło, które wg „nowej normalności” będzie się szczepić, kolczykować, nadzorować i kontrolować. Bydło ma spożywać i być posłuszne, bo to są jego cnoty. Jak nie, to prąd elektryczny interwencji policyjnej albo won z życia publicznego i dostępu do jedzenia.

Żeby osiągnąć „założone cele” wydłuża się czas trwania infekcji w społeczeństwie, dąży się do wytworzenia drugiej fali tej infekcji jesienią i zimą, poprzez zapobieganie wytworzeniu się odporności grupowej teraz. Niszczy się materialne podstawy ludzkiej egzystencji i zadłuża się społeczeństwa do poziomu, który w przyszłości może postawić pod znakiem zapytania sens ich funkcjonowania jako odrębnych całości. To wszystko poprzez politykę „izolacji społecznej”, która ma nas „ratować”.

Ludzi udało się przerobić. Ci starsi uwierzyli w „narrację”, że „koronawirus” atakuje głównie właśnie ich, starszych. Że są w strasznym, na wyciągnięcie ręki, niebezpieczeństwie. Więc do gardła rzucą się każdemu, kto jedyny mur, jaki stoi między nimi a śmiercią, będzie podważał. To kwestia ich życia. Tu żarty się kończą. Tu zaczyna się agresja. A tym murem, który jest ich ocaleniem, jest… polityka ograniczeń prowadzona przez rząd.

Ale to jest „narracja”, że koronawirus atakuje głównie starszych. Gdyby to była prawda, to liczba osób starszych, wśród ogółu  umierających teraz, byłaby  dwa, trzy razy większa niż w czasach sprzed „koronawirusa”, bo przecież to ONE WŁASNIE, a nie inne, umierają. Ale tak – NIE JEST. Udziały procentowe grup wiekowych wśród zmarłych są PODOBNE do tych sprzed epidemii, różnice jeśli są, są małe. Czy ktoś widział konkretne dane? Czy ludzie starsi w wyniku paniki i ograniczeń zostali pozbawieni opieki i wsparcia? Czy połowa zgonów ma miejsce w „domach seniora”, które „dziwnym trafem” nie zostały objęte zwiększoną opieką rządów?

Homo sapiens oznacza „Człowiek MYŚLĄCY”, człowiek, który ze stanu zwierzęcego, poprzez wysiłek i myślenie wybił się na bycie właśnie człowiekiem – homo sapiens. Wytrwała praca mediów, systemu edukacji, rozlicznych zastępów redaktorów, celebrytów i kampanii społecznych, wydają się degradować ludzką zdolność do myślenia i przerabiać człowieka myślącego na „czującego„.

I nie chodzi bynajmniej o uczucia wyższe, wzruszenia głębokie, takie, co się rodzą w wyniku słuchania drugiego koncertu fortepianowego Chopina, których doświadcza czytelnik epopei Homera, poezji Poświatowskiej, Herberta, czy prozy ReMarque’a. Chodzi o uczucia poziomu odrobinę niższego. Jakiego? „Zwierzę to też człowiek” – głosi plakat na przystanku autobusowym. Jesteśmy jednym z gatunków zwierząt – ogłasza aktor przejęty bólem z powodu „gwałcenia krów” i odbierania im „dzieci”. Dziwaczna hybryda hinduistycznej prowieniencji przekonań religijnych oraz współczesnej inżynierii społecznej spycha człowieka ze stanu człowieczeństwa do stanu zwierzęcia, które reaguje emocjami, o które „ktoś” się zatroszczy, zakolczykuje, zaszczepi, zanadzoruje. Oczywiście dla bezpieczeństwa tego zwierzęcia. I oczywiście będzie miał rację. Bo skoro człowiek sam siebie uzna za zwierzę, nie tworząc ludzkich w istocie relacji, związków i społeczeństw, pogrążając się w anonimowej, wzajemnie wrogiej, atomizacji, z której jedynym wyjściem jest zaistnienie w mediach i zachowania stadne, skoro kluczowymi emocjami i postawami są strach i wzajemna agresja, to ktoś musi nad tym wszystkim zapanować. Paszporty immunologiczne się już drukują. Stado posłusznie i bez pytania nosi maski na pyskach. Niebezpieczeństwo niewidocznego wirusa ciągle jest straszne a media wciąż o tym donoszą. Szansa na powtórkę infekcji jesienią rośnie z każdym dniem niszczących życie ludzi i gospodarkę ograniczeń rządowych. Wszystko idzie zgodnie z planem. Będzie dobrze.

 

 


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *