Koronawirus – rewolucja zła

Udostępnij dalej

 

Czy istnieje zło? Zło – obiektywnie. Nie chodzi tu o krzywdę, kradzież, napaść. Czy zło jest czymś więcej niż tylko kwalifikacją danego czynu i zachowania? Trudno powiedzieć. Jedni jak prorocy postmodernizmu mówią, że nie. Inni, że tak. Czy rewolucja koronawirusa nie jest wtedy rewolucją zła? Przychodzącego na świat, po swoje, to znaczy, by przekształcić go w nieludzką potworną w istocie masę, poddanych władzy ludzi. W organizm patologiczny, którego przebłyski tak celnie oddawali i Orwell i Huxley. By rzucić Bogu w twarz – A widzisz, jacy są naprawdę ludzie?

W historii, którą pisze zło, wszystko i zawsze zaczyna się od kłamstwa. – On jest ojcem kłamstwa – mówił o diable Jezus. Dziś jego przedstawiciele, albo ci co się za takich podają, gdzieś między słowa wplatają sugestie, że diabła nie ma, że to symbol. Może mają rację. Ale jeśli tak, to w tym sensie, że symbol jest realnością, a nie pozbawioną rzeczywistego odniesienia konstrukcją psychiczną.

Więc wszystko w historii, którą tworzy zło, zaczyna się od kłamstwa. Czy ktoś policzy ile razy ludziom wyświetlono prosto w twarz: „przerażające„, najnowsze informacje o „śmiertelności strasznego wirusa”? O „wybuchu ognisk epidemii”? „10% umiera! 6% umiera!” „Chowają ludzi w masowych grobach!”

Niezliczone zastępy pracowników „ministerstwa prawdy”, którym obecnie są wszystkie niemal komercyjne, ale i rządowe, media, konstruowały nagłówki informacji. Ludzie czytają tylko nagłówki. W 80-90%. Ludzie są nieogarnięci. A może po prostu w tsunami informacji nie mają już żadnej możliwości zapoznawać się z zawartością, z treścią, więc w ich umysłach, świadomości, sercu zostają „Nowe przerażające dane” czyli nagłówki, które ułożyły palce administratora, redaktora, wykonującego w pocie czoła swoje zadanie, tj. zapewnienia dopływu mamony dla właściciela „kanału”.

Bo krwioobiegiem, prądem elektrycznym sprawiającym, że coś w ogóle działa, w świecie współczesnym, stał się pieniądz. To on ożywia i animuje. To on rozstrzyga w sposób ostateczny. Nie ma innych realnych kryteriów wyboru decyzji czy postępowania. Stąd, zawód sprzedawania się za pieniądze osiągnął chyba niespotykany zasięg w historii ludzkości. To w zasadzie nowa „ewangelia” – „Chciwość was wyzwoli”, zrodzi postęp. Nie jest już głoszona oficjalnie, jak dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Ale jest rzeczywistością praktyczną. Nie ma nauki, sztuki, polityki. Są pracownicy „robiący” za naukowców, artystów, polityków, którym te zadania zleca biblijny lewiatan i tańczą na tych polach jego melodię. I się – ktoś może powiedzieć – prostytuują. Czy wszyscy? Nie. Niezbędna, dominująca większość. 95% jest zdania, że…

Więc lawina kolorowych obrazów z trumnami, tragedii w szpitalach, budzących wylew kortyzolu i adrenaliny, ostrych jak brzytwa tytułów, napisów, nagłówków wtłoczyły ludziom jedno przesłanie – jest STRASZNIE. Jest wyjątkowo, jest NIE DO POMYŚLENIA. – A widziałeś? – zaczynają opisywać kierowane do nich i odpowiednio przygotowane obrazki medialne? Panika jest rzeczywistością umysłu, papieru toaletowego nawet zabrakło. Zostaliśmy cholera z zapasami. Wszystko zaczyna się od kłamstwa.

Oczywiście w ciszy gabinetów, za ścianami pokrytymi elegancką wykładziną, spokojna praca. Rok 2009:
– To co, zmienimy znaczenie tego słowa?
– No oczywiście. ***** jasno powiedział, czego czekuje.
– Wprowadźmy odpowiedni zapis…

I od tej pory, to, co dawniej pandemią ani epidemią wcale nie było, już tak zaczęło być nazywane. Tektoniczne zmiany rozumienia rzeczywistości, dokonywane poprzez zmiany znaczenia opisujących ją słów, dokonywane są coraz częściej, w coraz większych obszarach. Ale jeśli taka zmiana polega na tym, że to, co dane słowo znaczy, to jest coś innego, niż ono znaczy chwilę przed, to czym taka zmiana jest, jak nie kłamstwem, oszustwem? Oczywiście poziomu wyższego i subtelnego, bo kłamstwo, to nie tylko prostacki fałsz, to przede wszystkim wyrafinowane oddziaływanie na ludzi, tworzenie „narracji” które są w przemyślany i skomplikowany sposób budowane, właśnie tak, by człowiek w nie uwierzył, a nie mógł w pojedynczym akcie, w wyniku namysłu nad jakimś jednym zdaniem, kłamstwa zobaczyć. Tworzenie tych „narracji” stało się przemysłem świata. Przemysłem zła. Przynoszącym krocie.

W każdym społeczeństwie istnieją też tzw. doły i góry. Ludzie nizin i w jakimś sensie wyżyn. Prostacy i artyści, bydlacy i szlachetni, głupcy i wątpiący. W społeczeństwie istnieje też naturalny trend, ruch, kierunek, by się podnosić, by zmierzać ku wyższym poziomom, kultury, moralności, wiedzy, poziomu intelektualnego. Dlatego wzorcami w powszechnym odbiorze byli i ascetyk i artysta, i religijny mistyk i profesor uniwersytetu, i rzemieślnik co znał rzemiosło i rycerz lub odkrywca. Ta panorama wzorców społecznych stanowiła punkt odniesienia dla ludzkich aspiracji, niezależnie od tego czy zawsze była osiągalna.

Systemy zła, te które ludzi upadlają, na piedestał stawiają inne wzorce. Komunizm, nazizm, pandemizm, „1984”, wyróżniają ludzi miernych. Ci, co przedtem jakoś w cieniu, pędzili swoją mierność, przepełnieni z jednej strony wstydem, a z drugiej poczuciem urazy do reszty, wreszcie mogli wyjść na piedestał. Posłuszeństwo – rządowi – stało się cnotą najwyższą. Aktywna bierność wobec przekazów, regulacji i przesłania ekranów stała się nową wartością odwróconej etyki. Równy krok, w rytm propagandy i nieudawana nienawiść do „wrogów” systemu – to wszystko… na przygotowany grunt. I społeczeństwo zamiast się cywilizować, to jest dążyć do najwyższych norm, zasad, wzorców, zapada się w sobie i się degraduje.

Komunizm nie upadł dlatego, że miał złe technologie czy sposoby organizacji. Upadł dlatego, że promował mierność i miernoty. Że w szerokim spektrum hierarchii społecznej wzorce dobra, a więc prawdy, suwerennej intelektualnej niezależności, moralności i etyki w relacjach z innymi ludźmi, zostały zastąpione wzorcami mierności, cwaniactwa i poddaństwa, a setki tysięcy ważnych stanowisk w społeczeństwie obejmowali ludzie dobierani na zasadzie posłuszeństwa, a nie merytorycznej wartości. Nie, nie wszyscy. Większość. Rzeczywistości nie da się jednak oszukać.

Więc zło odwraca naturalny kierunek wzrostu i rozwoju ludzi. Bezrozumny entuzjazm dla propagandy, erupcje przeżywanej realnie w stosunku do „innych” nienawiści. Świadomość stanu ciągłego zagrożenia i „wojny”, która z ekranów i wypowiedzi ekspertów trafia wprost do prostych umysłów. Więc koniec wstydu i poczucia bezsilności. Teraz ludzie nihilizmu i podświadomej rozpaczy odrzucają hamulce, bo na chwile mogą się odegrać, na całym świecie, na innych. Mogą zająć należne miejsce. Ich hejt, głupota, prostactwo i spolegliwość wobec „Wielkiego brata” są teraz siłą państwa i obywatelską cnotą. To dzwonią na policję, że sąsiad wyszedł po raz drugi z domu. Że ksiądz odprawia mszę dla 15 osób, a wolno dla pięciu. Małość, ułomność i agresja, wykluczająca groźny dla tych cech pluralizm, stają się wzorcem ciągnącym rzeczywistość społeczną w dół.

Zdradzeni zostaliśmy też przez elity. Przynajmniej nasze. Niezłomny bojownik o wolność ludzi stanął na czele policji pandemicznej i zdecydował o represjach wobec tych, co chcą umyć samochód albo jechać na rowerze. Jego wola i działania przełożyły się na krzywdę człowieka poddanego przemocy tej siły, która miała go chronić i bronić. Zostaje pozbawiony 500, 1000, 3000 albo więcej złotych. To znaczy owoców, tygodnia, miesiąca, a dla innych więcej, pracy. I to wszystko tysiące razy, wobec tysięcy ludzi, na mocy wytycznych wdrażanych stalową ręką szefa policji. Tak. Który dawniej był symbolem walki o wolność.

O księżach, zwłaszcza biskupach, nie ma co mówić – spuśćmy zasłonę milczenia, tak jakoś im może pomożemy, bo inaczej nie ma jak. O naukowcach… no cóż. Prymityw powiedziałby, że „żal du*ę ściska”, ale po prostu, tańczą graną melodię i ostro się rozglądają, jak są oceniani. Gdzie indziej się zdarza, że widząc narrację wg której 2+2=836 stukają się w głowę i publicznie zabierają głos. Zwłaszcza wtedy jak już nie są na rządowym sznurze i mogą powiedzieć, że szacunki ich kolegów „robiących w nauce”, są przesadzone 10 razy, 50 razy, 100 razy.

Więc rzeczywistość najzwyczajniej na świecie marnieje. Chore pomysły i decyzje polityków niszczą materialne – och jak szlachetnie teraz jest gardzić pieniędzmi – podstawy życia ludzkiego. Niszczą elementarne mechanizmy interakcji między ludźmi, niszczą więc społeczeństwo. Degradują  ludzkie postawy, deprawują charaktery, podstawiają nowe/stare wzorce ciągnące wszystko w dół.

Bo tak naprawdę celem zła jest człowiek, chce go ono zmienić, podporządkować i „skonsumować” to jest wykorzystać, uczynić swoją własnością. Zło musi Bogu udowodnić, że człowiek jest zły. O takiej próbie i o tych wysiłkach opowiada biblijna historia Hioba. Zły jest oskarżycielem. Oskarża ludzi. Doświadcza ich za pomocą innych ludzi. Chce ich tak naprawdę przekształcić. Bo o to chodzi. Kim się stajemy. W obliczu epidemii prawdziwej, w obliczu epidemii fałszywej, w obliczu bólu i cierpienia, w obliczu pokus, by „zapozycjonować” kłamstwo, bo jakoś „trzeba żyć”.

Dobro człowieka wnosi i podnosi. Zawsze jest odkrywaniem. Zawsze jest za wolnością, nawet, gdy cena za nią bywa dramatyczna. Jednak dobro jest gotowe ją płacić. Jest na to gotowe, bo nie jesteśmy z „ziemi” i nie do „ziemi” zmierzamy. I nawet jeśli do nieba – tu – nie dotrzemy, to zrobimy jakiś krok, następni po nas zrobią krok następny. Bo te wszystkie kroki czynione są w imię czegoś, czego jeszcze nie ma, a czego się w ciągle niewytłumaczalny sposób „spodziewamy” – jakby w nas była jakaś pamięć tego, czego jako ludzie nie doświadczyliśmy, ale jakoś to „pamiętamy”.

Zło odwrotnie. Dąży do „ziemi”. Do unurzania w błocie. Do rozpadu, bo w takim właśnie trendzie, ruchu i zmierzaniu, samo nabiera sensu. Staje się wzorcem ludzi. Jedyną rzeczywistością.

Więc gdy człowiek dojdzie do wniosku, że – uwaga wulgaryzm – „wszystko jest do dupy”, to nie jest. Nie jest tak długo, jak długo ludzie piszą wiersze. Jak długo stać ich na podanie ręki, zabronione pandemicznym strachem. Jak długo stać ich na odwiedziny i bycie RAZEM, które jest treścią i materią ludzkiego życia. Jak długo jest w nas tęsknota. Jak długo nie daliśmy się przekonać, tej wulgarnej, czarnej, nieludzkiej, zachłannej ciemności, że „wszystko jest do dupy”. Nie jest. I choć wiele jest. To nie wszystko. Nie wszystko w nas. I choć zło chce nam wrzucić do środka to błoto, by i tam zagracić i ubłocić jakiś przesmyk nieba w nas, to nie wszystko stracone. A gdy i my się w końcu z tym zgodzimy, to Ty bądź od nas większy, wyciągnij nas z piekła, które gotująca się ciemność buduje pociągnięciami długopisów, składających kolejne podpisy, pod aktami, postanowieniami, planami, zmierzającymi do jednego – do poddania, ubezwłasnowolnienia i degradacji ludzi.


Udostępnij dalej

3 thoughts on “Koronawirus – rewolucja zła

  1. Pojęcie zła to domena etyki. Polska pozostaje w kręgu cywilizacji łacińskiej. A tutaj przez wieki rządził dekalog, który wprowadził normy, co jest dobre, a co jest złe. Normowane jest zachowanie, czyli nie kłam, nie kradnij, nie cudzołóż, nie zabijaj itd.

    Jako że natura nie cierpi próżni, powstają nowe normy walczące z normami dekalogu. Jak nauczał Hegel, z tezy powstaje antyteza, zaś z połączenia tezy i antytezy powstaje synteza. Zasadę Hegla przejęli filozofowie Marks i Engels i zaproponowali komunizm, który miał zwalczyć nierówności wśród ludzi, czyli kapitalizm. Jak pokazały rewolucje ich idee nie oznaczały polepszenia warunków bytowania ludzi w krajach objętych rewolucją, a ponoć byt określa świadomość, tak twierdzili teoretycy komunizmu. Czyli zaprzeczenie dekalogu doprowadziło nie tylko do pauperyzacji tzw. proletariatu, ale również do masowej eksterminacji tzw. wrogów ludu, wśród nich również proletariuszy. Czyli po zaprzeczeniu norm dekalogu nastąpił wiek Zła wcielonego, wiek XX.

    Po zwycięskim marszu komunizmu, dwóch wojnach światowych, o dziwo komunizm upadł w kolebce rewolucji, czyli w Rosji, ale Chiny leżące tysiace kilometrów od Polski, nadal pozostają we władzy partii komunistycznej. Współczesna zaraza, to nie tylko infekcja nowym wirusem, to również stary wirus dezinformacji i kłamstwa. Prawda się nie liczy, ludzie się nie liczą, liczy się chora ideologia komunizmu. To jest Zło wcielone w XXI wieku.

    Pierwsza dekada XXI wieku to wojna z tzw. terroryzmem, ale ta wojna to nic w porównaniu z nadchodzącą wojną z komunizmem, czyli zniewalaniem ludzi, w imię chorej ideologii.

    1. „stary wirus dezinformacji i kłamstwa”
      Istotnie, wydaje się, że rzeczywiście ten wirus ciągle się odnawia 🙂
      Nie wiem czy należy go identyfikować z komunizmem, czy też komunizm, był jednym z „wehikułów”, którymi ten „wirus” się po świecie rozsiewa. Mogą być i inne, ale zawsze widać będzie dezinformację i kłamstwo. Pan Jezus też na ten temat coś mówił 🙂

      1. Nie znam nauk Jezusa, ale kłamstwo to zaprzeczenie prawdy. Dezinformacja to zaprzeczenie informacji. Czyli kłamsto i dezinformacja to antyteza tezy. Mówi się często, że prawda leży gdzieś pośrodku, ale w przypadku kłamstwa i dezinformacji chodzi o zastąpienie tezy antytezą, to nie oznacza syntezy, czyli ustalenia nowego środka cieżkości prawdy.

        W przypadku komunizmu, jeśli fakty przeczą doktrynie to tym gorzej dla faktów. W komunizm jest wpisane ideowe kłamstwo i deiznformacja w celu podtrzymania doktryny. Dlatego ChRL kłamały i nadal kłamią na temat zarazy spowodowanej wirusem SARS-2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *