Ludzie w dobie zarazy

Udostępnij dalej

Ludzie w dobie zarazy

 

Bardzo dobry tekst się pojawił na salonie24.pl. Adres jest {TUTAJ} warto go przeczytać.

Przedstawiona w w/w tekście  wizja/koncepcja państwa totalitarnie dobrotliwego, pokrewna jakby obrazowi wykreowanego przez Aldousa Huxleya w „New Brave World” wydaje się jednak nietrafiona. To państwo nie jest totalitarnie dobrotliwe jak u Huxleya, ono jest totalitarnie opresyjne jak u Orwella. Miliony ludzi, poza ogłupionymi, jak różni hejterzy i hejterki, nie nosi masek ani z chęci, ani z przekonania. Nosi je ze STRACHU. Ze strachu przed policją pandemiczną, która całkiem niedawno dawała 2000 mandatów dziennie, za niedostateczne przestrzeganie, której pięciu funkcjonariuszy goniło po Warszawie niepełnosprawnego na wózku, bo pandemia.

Żarty się skończyły, zaczyna się rzeczywistość, zakrapiana gęstym hejtem, okaleczonych umysłowo i emocjonalnie współobywateli, którzy dawniej musieliby się gdzieś schować, a teraz mogą rozkwitać, już to donoszeniem na policję, że na mszy było 15 osób, a dopuszczalne 5 => mandaty i rozpędzenie „zgromadzenia”. Już to prywatnym, pełnym zapału wylewaniem nieczystości ze swego wnętrza, które teraz dostają certyfikat „troski o społeczeństwo”, bezpardonowej „walki o bezpieczeństwo” itd. itp. Sam się z tym wielokrotnie spotkałem.

Wydaje się, że mamy do czynienia aż z trzema istotnymi procesami-obszarami-sprawami.

1. Podstawowe przekonania.

Kim/czym jest człowiek?

Chiny zawsze odpowiadały, że człowiek jest elementem większej całości. Jest elementem społeczeństwa, więc to społeczeństwo ma mieć się dobrze, wtedy ludziom będzie dobrze. Interes grupy jest całkowicie nadrzędny. Ewentualnie – prądy mniejszościowe – człowiek jest elementem „Życia”. Jabłoń rodzi owoce. Życie rodzi ludzi. Ludzie są jakby pączkami wielkiego procesu przemian.

Dla kultur barbarzyńskich człowiek był i jest funkcją jego użyteczności. Jego znaczenie wynika z tego, jak może mi zagrozić albo co może mi dać.

Dla kultury – może minionej – Zachodu, człowiek był sam w sobie celem i wartością, bo w nim „mieszka Bóg”, cokolwiek owo „mieszka w nim Bóg” miałoby znaczyć. Ale znaczenie owego zamieszkiwania, było fundamentalną przesłanką kształtowania kultury i cywilizacji Zachodu. Unikalnej np. w tym, że skazanego na śmierć, nadal nie wolno dręczyć ani torturować, nadal jest człowiekiem. Nawet zbrodniarz ma swoje prawa.

Pojawił się pomysł, że Boga można wygnać. Ogłosić jego śmierć, otworzyć stoły obfitości i wszystko będzie wolno. Ale wraz z zanegowaniem Boga, neguje się Jego obecność w człowieku, a skoro tak… to z człowiekiem można wszystko, co się da. I oto nie jest już „królem życia”, tylko przedmiotem konsumpcji. Większych od siebie.

Co jest kryterium w wyborze zachowań wobec innych ludzi?

Chiny propagowały „legalizm” – posłuszeństwo wobec prawa. Ponieważ społeczeństwo jest podmiotem i wartością, a prawa są po to, by dobrze funkcjonowało, to cnotą i kryterium zachowań powinna być wierność stanowionym prawom. Tak jednostki stają się użyteczne w budowaniu społeczeństwa.

Pierwotną jednak postawą był i pozostaje zwykły egoizm. A więc wszystkie zachowania są nakierowane na uzyskanie dla siebie jak najwięcej.

Ten egoizm, który sam z siebie jest postawą naturalną, był korygowany na Zachodzie moralnością i wierzeniami chrześcijańskimi, a więc przesłaniem troski wobec drugiego, wymogiem uczciwości, nawet, gdy nikt nie widzi. Bo Bóg… zawsze widzi.

Wraz z „wygnaniem Boga” – a często tak naprawdę chciano wygnać zdeformowaną błędami formę religijności i tych, co się podawali za przedstawicieli Boga na ziemi – zniknął konieczny element korygujący ludzkie zachowania i postępowanie. Bóg… już nie patrzy. Boga nie ma. Wszystko wolno. Róbta co chceta. Pijany w taksówce? Sto na sto przypadków zapłaci więcej za kurs. Pomyłki przy kasie w biedronce, bo inna cena na półce a inna w kasie? Ile razy na korzyść klienta? Zero?

Więc rzucono masom hasło – bogaćcie się, chciwość was wyzwoli. Wyzwoli was z ubóstwa, z nędzy, będzie od niej wszystkim lepiej. Więc relacje między ludźmi stały się czysto transakcyjne, stały się wymianą, w której obie strony robią wszystko, co mogą, by maksymalizować swój zysk. Ostatecznym kryterium ludzkich czynów, jakie pozostało na placu boju, stał się egoizm.

2. Podstawowe wzorce osobowości.

Wydaje się, że istnieją, podstawowe wzorce osobowości. Tak jak istnieją od setek tysięcy lat, stadia rozwoju i role jakie ludzie pełnią.

Mężczyzna wychodził z domu. Wychodził, żeby zdobyć zasoby, a do tego musiał się mierzyć z zewnętrzną rzeczywistością i niebezpieczeństwem. Musiał więc prezentować zbiór cech i postaw, jeśli miał przetrwać, a ci, co ich nie reprezentowali, najzwyczajniej na świecie nie przekazali swych genów i postaw dalej.

Kluczową sprawą dla mężczyzny była prawda o świecie. Musiał wiedzieć, czy belka jaką przerzucał nad przepaścią go utrzyma czy nie, czy droga jaką wybrał doprowadzi go do domu czy nie. Musiał umieć przewidywać i planować. Musiał być odważny. Od tego zależało jego życie i życie jego rodziny. Zmagał się ze światem i budował własny dom. Później był zainteresowany biegiem gwiazd na niebie, bo z tego wynikały pory roku, zasiewu  itd. itp.

Kluczową sprawą dla kobiety były bezpieczeństwo i emocje w relacjach z ludźmi. Bezpieczeństwo było  dla niej kluczowe, gdyż tylko w jego ramach  mogła przy pomocy emocji stworzyć przyjazne środowisko w domu, przyjazne do życia, do wzrostu, do wychowania. Kobieta używała emocji do „temperowania” zachowań mężczyzny, do stworzenia poczucia bezpieczeństwa dzieciom itd. Bezpieczeństwo kobiecie zapewniał mężczyzna, tak jak zasoby. Ona zajmowała się „wnętrzem domu”.

Dziecko przede wszystkim było zwolnione z myślenia. Z tego myślenia, które jest troską, obciążeniem i przewidywaniem. Dziecko reaguje, raduje się lub smuci, o dziecko zawsze ktoś inny dba. Dziecko jest spontaniczne, to znaczy reaguje bezpośrednio i emocjonalnie na wszystko.

 

3. Socjotechnika.

Na poziomie wartości podstawowych usunięto realne odniesienie do Boga z przestrzeni percepcyjnej ludzi. „Bóg umarł” – oznajmił Nietzsche. I wraz z jego „śmiercią” umarł człowiek jako „mieszkanie Boga”.  A skoro tak, to zwyciężył „wolny rynek”, którego paradygmatem jest dążenie do maksymalizacji zysku, przez wszystkich uczestników „gry”, a owa maksymalizacja znajduje swój najdoskonalszy wyraz – jak podaje Karoń – w bezkarnej kradzieży. Zysk jest największy, bo przychód minimalnym kosztem.

To podejście, a więc realnie uwewnętrzniony do samego końca egoizm, nie zamknęło się bynajmniej w sferze stosunków gospodarczych, bowiem jego korzenie sięgają głębiej, do podstawowych przekonań nt. rzeczywistości. Stąd egoizm stał się wyznacznikiem wszelkich relacji międzyludzkich oraz postaw ludzi wobec rzeczywistości. Epidemia narcyzmu, upadek instytucji małżeństwa. Skłócenie kobiet z mężczyznami. Świat stał się obrazem walki egoizmów, która zgodnie głoszona przez chór piewców chciwości, co na szczycie „łańcucha pokarmowego”, miała nam zapewnić dostatek i dobrobyt.

Ukształtowanych – w egoistyczne – wiecznie pragnące „więcej” worki na doznania – ludzi poddano następnie obróbce demaskulizującej. To znaczy zaczęto ukobiecanie i zdziecinnianie ludzi. „Metro seksualizm”, homoseksualizm, homofobia, genderyzm to działania w obszarze indentyfikacji płci. Zakończone wykwitami wojowniczego feminizmu, wg którego każdy przejaw zainteresowania mężczyzny kobietą godzi w jej godność i jest zachowaniem nagannym, ukształtowały w społecznej rzeczywistości  front presji na męskość.

Równolegle występowała presja na zmiany edukacji w celu eliminacji aktywności twórczych i samodzielnych, a w to miejsce pojawiła się promocja postaw odtwórczych polegających na odtwarzaniu dokładnie określonych, odpowiedzi na zadane pytania. Kierunki „ogólne” uzyskały zdecydowaną przewagę liczebną nad tymi, które wymagają precyzyjnego i niesprzecznego myślenia.

Ideałem mężczyzny stał się zniewieściały chłopak, który jest posłuszny i bardzo emocjonalny. Chodzi w za ciasnych i za krótkich spodniach, ma kolczyki i nie jest w stanie wyprodukować ciągu logicznie powiązanych argumentów przekraczającego jedno zdanie. Dalej chaos.

Wisienką na torcie było ustalenie przez wiodące światowe towarzystwo psychologiczne, że męskość jest toksyczna i musimy się jej pozbyć, zaś wiodące media informowały  „Dlaczego musimy być bardziej emocjonalni aby ocalić świat„, co nie umknęło uwadze naszej noblistki promującej CZUCIE zamiast rozumu, jako jedynie ludzki filtr poznawczy dla człowieka nowych czasów.

Sumując

Świat stał się „bezpieczny”. O bezpieczeństwo nie dba już człowiek sam z siebie. Mężczyzna stał się zbędny i choć istnieje biologicznie, to w sensie wzorca, staje się już tylko rzadką anomalią. „Wszyscy” się prostytuują, tj. sprzedają za pieniądze. Jedynym celem  pozostaje zysk. Jedynym wzorcem egoizm, emocjonalność i brak zdolności logicznego, niezależnego myślenia. Nawet z seksu mężczyzn się już leczy, bo dowolna kobieta, nawet żona, może powiedzieć „po”, że to był gwałt, bo ona nie chciała, a policja i sąd już tylko czekają.

Gdy do tak skobieconego i zdziecinniałego społeczeństwa, które składa się z prymitywnie myślących, emocjonalnie reagujących i pozbawionych oparcia w realnych relacjach ludzi przyszedł „koronawirus” z twarzą ministra Szumowskiego to…. nie było co zbierać. Tylko maski na twarz i kobieca uległość. Nawet pisnąć przez dłuższy czas nikt nie śmiał, bo wiadomo, można dostać wpier**l od Państwa, które obecnie odgrywa rolę mężczyzny wobec społeczeństwa, któremu wyznaczono rolę kobiety i którą to rolę grzecznie odgrywa, bo kobietom w to graj, a faceci albo zgłupieli albo mają dość.

Tym samym rzeczywiście, zaczyna się nowe. Nowa normalność jak chce tego rząd, cały w krawatach i garniturach. Na całym zresztą świecie, gdzie Chiny zdają się być stawiane za wzorzec – oh jak pięknie poradziły sobie z epidemią.

Trudno znaleźć oparcie. Instytucje tradycyjne jak kościół upadły na twarz i wytresowane prezentują zapał i ochotę w tresowaniu reszty ludzi. Instytucje nowożytne jak prasa itd. grają na całego tą samą melodię czyli PRZERAŻAJĄCE DANE Z… (dowolne wstawić). Oparcia nie ma też często w rodzinach, bo te się rozlatują, albo są dysfunkcjonalne w wyniku narcyzmu, egoizmu i wprowadzenia konfliktu w miejsce hierarchii.

Czy  trzeba mieć nadzieję? Nie. Jeśli coś „trzeba”, to nie jest to nic wartościowego Kiedyś zdawało się, że komuna nigdy nie przeminie, a jednak… Ta obecna konstrukcja jest znacznie lepiej wykonana niż siermiężny socjalizm. Nawet kabareciarzy już nawet nie stać na porządny śmiech, jak kiedy ś, Artyści sprzedali się za pieniadze i oferują „na kanałach” produkty. Nad wszystkim panuje kasa i kilka światowych korporacji, w których są nasze myśli, nasze pieniądze, nasze kontakty, nasze relacje. Żaden problem nas „wyłączyć” jakbyśmy… i każdy to rozumie.

Cała nadzieja w Bogu, bo z tego, że Bóg mieszka w człowieku nie wynika wcale, że jakiś niezwykły duch czy coś takiego jest tam w środku w człowieku. Z tego wynika, że człowiek ma możliwość przekraczania. Czego? W tym rzecz – wszystkiego. Przekraczania w drodze. Bo być człowiekiem, to zmierzać. W obszarze życia mężczyzny, kobiety, dziecka, ale też w obszarze życia społeczeństw i narodów, i całej ludzkości, która jakoś tam się rozwija. I nie czyni tego wg. wymyślonych przez psychopatów i szaleńców wzorców. Czyni to, zatem rozwija się, wg wzorców, które jakimś cudem odkrywa, a to znaczy, że te wzorce SĄ. Gdzie jak nie w nas? W Bogu, w rzeczywistości, z której się wzięliśmy, do której zmierzamy, ku której możemy się jakoś wznosić „Ultreia! Suseia!”. Ale są tacy, co zachęcają nas, byśmy zeszli na poziom zwierząt. Nie dajmy się skusić 🙂

I wypada pozostać na chwilę sam na sam z Thomasem Jeffersonem, jednym ze współtwórców „cudu” Stanów Zjednoczonych, który tak oto przepowiadał, kiedyś tam:

„If people let the government decide what foods they eat and what medicines they take, their bodies will soon be in as sorry a state as are the souls of those who live under tyranny.”

„Jeśli ludzie pozwolą by rząd decydował o tym, co mają jeść i o tym jakie lekarstwa przyjmować, ich ciała szybko znajdą się w równie opłakanym stanie jak dusze tych, co żyją w tyranii.”

A tutaj na śmiesznie:


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *