Ojciec Szustak NAUCZA jak się stać PRAWDZIWYM FACETEM

Udostępnij dalej

Ojciec Szustak NAUCZA jak się stać PRAWDZIWYM FACETEM

Ojciec Szustak wydaje się nie ustawać w nauczaniu mężczyzn o ich roli, zadaniach, tożsamości itd. „Czym jest męska tożsamość?” – to podtytuł jego najnowszej książki. „Poukładaj swoje życie w trzech KLUCZOWYCH DLA KAŻDEGO MĘŻCZYZNY rzeczywistościach, by stać się prawdziwym facetem” – zachęca się potencjalnych nabywców tej pozycji.

Oto mój komentarz:

Wykonaliśmy wielką woltę. Odrzuciliśmy i odwrotnie ustanowili zasady wskazywane przez Aspostoła Pana Jezusa, odnośnie osób funkcyjnych w kościele. Trwając w tym nurcie, pogłębiamy go, dalej i dalej.

– Biskup (albo prezbiter) nie to będzie mąż jednej żony – pisał Apostoł do Kościoła. – Bo jeśli własnego domu, w porządku utrzymać nie potrafi, to jakżesz będzie dbał o kościół? – przytaczam z pamięci.

A zatem DOŚWIADCZENIE ŻYCIA jest wg Apostoła FUNDAMENTEM WIARYGODNOŚCI człowieka, jako tego, kto ma nadzorować, przewodzić, pouczać nawet. Bez tego doświadczenia, wszystko jest niepewne jak rzut kostką, jak kula w ruletce.

To właśnie DOŚWIADCZENIE ŻYCIA zostało odrzucone w pewnym momencie przez „starszych” kościoła. Zajęło je doświadczenie z pism, tych starszych i tych ciągle tworzonych.

Stali się oni – ci ludzie bez DOŚWIADCZENIA ŻYCIA – pozbawieni prostej, ewidentnej weryfikacji w dziedzinie relacji międzyludzkich. Przede wszystkim – bo dotyczy to mężczyzn – relacji z kobietami. Ale także relacji rodzicie-dzieci. Relacji w pracy itd.

Z drugiej strony, szansę na pogłębienie uzyskali w zakresie DOŚWIADCZENIA DUCHOWEGO. Nie będąc związanymi setkami zależności i codziennych obowiązków, mogą nieporównanie głębiej wchodzić w RELACJĘ Z BOGIEM. W praktykę przemiany duchowej, której przecież słupy milowe w kościele, takie jak dzieła św. Jana od Krzyża, św Teresy z Avila itd. itp – są.

Dzięki temu osoby duchowne mogą być skarbem kościoła – ludu bożego – w jego pielgrzymowaniu do Nieba. Mogą uosabiać, uobecniać i przybliżać ludziom sprawy głeboko duchowe. Mogą przeświecać Bogiem i uczyć o Nim.

O dziwo zaobserwować można trend zupełnie odwrotny. Te osoby swą energię skupiają na nauczaniu o sprawach MIĘDZY LUDŹMI. O relacjach kobiety i mężczyzny. O tym, jak być mężczyzną. A przecież taka właśnie postawa, autoratywnego zabierania głosu w sprawach nieznanych człowiekowi z doświadczenia, jest postawą „niemęską”.

Niemęskie jest też, gwałtowne słowne atakowanie każdego, kto kwestionuje nasz pogląd czy zdanie. To „babskie” – z całym szacunkiem dla kobiet – praktyki z targu. Gdzie wrzask i szarpanie bez sensu.

Męskie jest również szukanie i posiadanie własnego zdania, a nie wpatrywanie się w autorytety – czasem naprędce sklecone przez media. Ta druga postawa, to wpatrywanie się, jest dziecięca, gdy dziecko świadome własnej niewiedzy, niedojrzałości, otwiera szeroko usta na wszystko co słyszy, od dorosłego, od nauczyciela, od księdza.

„Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.”

Być może właśnie jest tak, że świat, media i autorytety, próbują profilować ludzi, a w szczególności mężczyzn, na ludzi skobieciałych i zdziecinniałych. Kierujących się krótkotrwałymi odruchami emocji, niezdolnych do posiadania własnego, istniejącego wbrew promowanemu, stabilnego światopoglądu. Oparcie znajdujących w „ekspertach”, czy to z ekranu, czy to z mównicy.

Gdyby tak właśnie było, to efekty tego „wychowania” w zasadzie dałoby się zobaczyć. Tu i ówdzie 🙂


Udostępnij dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *